REKLAMA

Sieroty upadłego króla alfa

REKLAMA
Sieroty upadłego króla alfa
REKLAMA

Jego ciemne włosy były posklejane śniegiem.

Jego twarz była blada od zimna.

Na jego szyi wisiał mały, czarny wisiorek.

Elara ostrożnie go podniosła.

W chwili, gdy jego głowa oparła się o jej ramię, jego powieki się otworzyły.

Złoto.

Jego oczy były złote.

Nie bursztynowy.

Nie żółty.

Złoto.

Dokładnie ten sam cień, który kiedyś widziała w świetle pochodni w królewskiej sali.

Elara prawie go upuściła.

Wilk, który ją obserwował, wydał z siebie niski dźwięk.

„Gdzie go znalazłeś?” wyszeptała.

Zwierzę nie potrafiło odpowiedzieć.

Jednak coś w jego spojrzeniu sugerowało, że pytanie nie miało znaczenia.

Jeszcze nie.

Elara wniosła chłopca do środka.

Nie znał swojego nazwiska.

Pamiętał tylko jedno słowo.

“Jarzębina.”

Więc tak go nazywali.

Przez trzy dni Rowan prawie się nie odzywał.

Jadł mało.

On obserwował wszystko.

Wydawał się szczególnie zainteresowany drzwiami.

Za każdym razem, gdy obcy wilk zbliżał się do domku, Rowan wiedział o tym jeszcze przed Elarą.

Czwartego wieczoru dwaj starsi chłopcy zaczęli się kłócić o koc.

Elara była na zewnątrz i rąbała drewno na opał, gdy nagle do chaty wdarła się jakaś siła.

Wszystkie ptaki na pobliskich drzewach zerwały się do lotu.

Elara upuściła topór.

Wbiegła do środka.

Dwaj kłócący się chłopcy klęczeli.

Podobnie jak sześć innych osób.

Nawet dorosły wilk, który wracał do zdrowia po ranie od włóczni, opuścił głowę na podłogę.

Rowan stał pośrodku pokoju.

Jego małe pięści były zaciśnięte.

„Stój” – powiedział.

Przeczytaj więcej, klikając przycisk ( DALEJ »» ) poniżej!

REKLAMA
REKLAMA