REKLAMA

Sieroty upadłego króla alfa

REKLAMA
Sieroty upadłego króla alfa
REKLAMA

To jedno słowo zdawało się przenikać kości.

Elara spojrzała na niego.

Rowan od razu wyglądał na przestraszonego.

„Nie miałem na myśli…”

Elara przeszła przez pokój i uklękła.

Delikatnie wzięła jego twarz w dłonie.

„Nigdy nie używaj tego głosu, chyba że od tego zależy czyjeś życie”.

Jego złote oczy się rozszerzyły.

„Jaki głos?”

Jej serce się ścisnęło.

Naprawdę nie wiedział.

Tej nocy, gdy wszystkie dzieci poszły spać, Elara zdjęła wisiorek z szyi Rowana.

Czarny wilk wyrzeźbiony w srebrnym okręgu.

Znała ten herb.

Każdy w królestwie kiedyś o tym wiedział.

Prywatna pieczęć rodu Blackthorn.

Rodzina królewska.

Symbol ten nie był noszony publicznie od pokoleń.

Tylko członkowie bezpośredniej linii krwi posiadali taki przedmiot.

Ręce Elary zaczęły się trząść.

“NIE.”

Słowo uciekło, zanim mogła je zatrzymać.

Odwróciła wisiorek.

Wzdłuż jego krawędzi znajdował się niewielki rowek.

Elara przycisnęła do niego kciuk.

Wisiorek się otworzył.

W środku znajdowała się kartka papieru złożona na pół wielkości paznokcia.

Rozłożyła ją pod światłem świecy.

Symbol.

Trzy przecinające się linie pod herbem pałacu.

Elara rozpoznała ich natychmiast.

Tunele.

Zamknięte tunele pod Twierdzą Czarnego Ciernia.

Miejsce, które pokazał jej Dariusz, gdy byli jeszcze na tyle mali, by wierzyć, że świat można naprawić.

Zaparło jej dech w piersiach.

Ktoś chciał, żeby Rowan do niej dotarł.

Ktoś, kto znał stare tunele.

Ktoś, kto ją znał.

Ktoś cicho zapukał do drzwi.

Trzykrotnie.

Pauza.

Dwa razy.

Elara zamarła.

Tego wzoru nie stosowano od czternastu lat.

Należał do królewskich zwiadowców.

Otworzyła drzwi.

Przeczytaj więcej, klikając przycisk ( DALEJ »» ) poniżej!

REKLAMA
REKLAMA