Powiedział, że obsługiwał Garricka.
Już za to Elara prawie go zabiła.
„Zdezerterowałem.”
“Dlaczego?”
„Odkryłem, że nie lubię mordować dzieci”.
Oczy Elary stały się twardsze.
„Musiałeś dołączyć do armii inwazyjnej, żeby to odkryć?”
Kael odwrócił wzrok.
“NIE.”
Odpowiedź ta zainteresowała ją bardziej, niż jakiekolwiek wymówki.
Oczyściła mu ranę.
Nawet nie drgnął.
„Nie jesteś wdową po rolniku” – powiedział.
„Nigdy nie powiedziałem, że nim jestem.”
„Trzymasz łuk jak strażnik królewski.”
„Królewscy strażnicy nie żyją”.
„Nie wszystkie.”
Elara zawiązała bandaż mocniej, niż było to konieczne.
Zaśmiał się cicho.
Tego wieczoru pozwoliła mu zbliżyć się do domku tylko dlatego, że temperatura spadła na tyle, że przed świtem mogła zabić rannego wilka.
Dzieci patrzyły na niego podejrzliwie.
Rowan patrzył na niego inaczej.
Jakby studiował broń.
Kael zauważył.
„Jak on się nazywa?”
“Jarzębina.”
Spojrzenie Kaela zatrzymało się na oczach chłopca.
Elara stanęła między nimi.
„Nie.”
„Nic nie powiedziałem.”
„Myślałeś wystarczająco dużo.”
Zanim zdążył odpowiedzieć, zza drzew dobiegło wycie.
Nie wilki.
Sygnały dźwiękowe.
Harcerze.
Kael natychmiast wstał.
„Podążyli dalej, niż myślałem.”
Elara podeszła do dzieci.
“Ile?”
„Sześć, może osiem.”
„Powiedziałeś trzy.”
„Widziałem trzy.”
„Potem przyprowadziłeś pozostałych.”
Jego wyraz twarzy stał się napięty.
„Mogę pomóc.”
„Nie ufam ci.”
„Nie musisz.”
Podniósł swój miecz.
„Musisz po prostu zdecydować, czy wolisz walczyć samotnie z siedmioma mężczyznami.”
Zwiadowcy przybyli po zapadnięciu zmroku.
Elara wzięła dach.
Kael pozostał przy bramie.
Starsze dzieci schowały się z nożami obok piwnicy.
Rowan odmówił pójścia.
Elara chwyciła go za ramiona.
„Zostań na dole.”
„Mogę pomóc.”
„Masz sześć lat.”
„Kazałem wszystkim uklęknąć.”
„Właśnie dlatego pozostajesz w ukryciu.”
Po raz pierwszy w jego oczach pojawił się gniew.
Powietrze się zmieniło.
Elara pochyliła się bliżej.
„Kontroluj to.”
Jego szczęka drżała.
Potem presja zniknęła.
Dobry.
Bitwa trwała mniej niż pięć minut.
Kael zabił trzy osoby.
Elara strzeliła dwa.
Kolejny zwiadowca o imieniu Joren wziął ze sobą kolejnego.
Ostatni żołnierz uciekł.
Kael celowo mu na to pozwolił.
Elara wyłoniła się spośród drzew wściekła.
„On wie, gdzie jesteśmy”.
“NIE.”
Kael wytarł ostrze.
„Myśli, że podróżujemy na północ.”
Ona zrozumiała.
„Podłożyłeś ślady.”
Przeczytaj więcej, klikając przycisk ( DALEJ »» ) poniżej!






