– Do naszych.
– Czyli chciałeś sprzedać moje mieszkanie?
— Nie planowałem tego. Rozważałem taką możliwość.
– Beze mnie.
— Chciałem zrobić niespodziankę.
Elżbieta spojrzała na niego niemal z litością.
„Kupując kwiaty, czeka cię niespodzianka. Sprzedawanie cudzej własności to karygodnie głupi pomysł”.
Etap drugi: „Wyjrzyj uważnie przez okno. Wygląda na to, że twój mąż znalazł bardzo nieoczekiwane towarzystwo” – powiedziała przyjaciółka.
Oleg zaczął chodzić po kuchni.
„Wywracasz wszystko do góry nogami. Mama uważa, że potrzebujemy większego mieszkania”.
– Nas?
– Tak.
— Gdzie zostanie zarejestrowane?
Nie odpowiedział.
„Na kogo miałaby zostać zarejestrowana nowa nieruchomość?” – kontynuowała Elizawieta.
— My byśmy zdecydowali.
– Nie. Ty byś zdecydował.
Słowo „ty” zabrzmiało cicho, ale Oleg od razu zrozumiał, o kim mowa.
– Celowo mnie prowokujesz.
— Zadaję pytania, na które nie masz normalnych odpowiedzi.
Oleg usiadł naprzeciwko i pocierał twarz dłońmi.
– Marina jest córką Elli Rafaelovny.
Elżbieta pamiętała kobietę z kawiarni.
— Ten sam, z którym jadłeś dziś kolację?
– Tak.
– A co to ma wspólnego z pańskim planem?
– Nic.
— Dlaczego więc matka tak czule poprawiała jej kołnierzyk?
Twarz Olega pociemniała.
– Mama uważa, że Marina jest dla mnie odpowiednia.
Elżbieta nie czuła bólu, lecz zmęczenie.
— Od jak dawna tak myśli?
– Nie wiem.
– A ty?
Oleg milczał.
Przeczytaj więcej, klikając przycisk ( DALEJ »» ) poniżej!






