Podszedł do niej, ale Marina nie otworzyła drzwi.
Walentyna Andriejewna dowiedziała się o wszystkim od samej Mariny i po raz pierwszy od dłuższego czasu nie mogła wydusić z siebie ani słowa.
“Powinieneś mnie ostrzec!” krzyknęła do telefonu.
„Nie powinnaś była umawiać mnie na spotkanie z żonatym mężczyzną” – odpowiedziała spokojnie Marina. „Jesteśmy kwita”.
Oleg siedział w kuchni swojej matki i słuchał, jak jej starannie przemyślany plan rozpada się w pył.
– Powiedziałeś, że jest wolna.
– Myliłem się.
– Nie, mamo. Skłamałaś.
Walentyna Andriejewna zbladła.
– Chciałem dla ciebie jak najlepiej.
– Chciałeś pozbyć się Elizabeth.
– Ona nigdy cię nie doceniała.
Oleg uśmiechnął się gorzko.
— Doceniałeś to? Czy po prostu chciałeś kontrolować moje życie?
Matka nie odpowiedziała.
Po raz pierwszy zobaczył w niej nie obrończynię, lecz osobę, która przez lata popychała go ku decyzjom, które były dla niej wygodne.
Etap siódmy: „Wyjrzyj uważnie przez okno. Wygląda na to, że twój mąż znalazł bardzo nieoczekiwane towarzystwo” – powiedziała przyjaciółka.
Elżbieta nie świętowała rozwodu.
Pewnego dnia po prostu się obudziła i zdała sobie sprawę, że w tym mieszkaniu oddycha się łatwiej.
Nikt nie przestawiał jej rzeczy. Nikt nie oceniał jej obiadu. Nikt nie powiedział, że prawdziwy dom powinien należeć do mężczyzny.
Wyremontowała sypialnię, wybrała nową tapetę i kupiła duży fotel przy oknie.
Inga przyszła pomóc rozpakować pudła.
„Wiesz” – powiedziała – „gdybym nie wyjrzała przez okno, nadal próbowałbyś go usprawiedliwiać”.
– Może.
– A teraz?
Elżbieta spojrzała na ulicę.
„Teraz rozumiem, że czasami nie ma przyjaciela, który by cię pocieszył. Czasami jest po to, żebyś spojrzał tam, gdzie się boisz”.
Kilka miesięcy później Oleg zadzwonił do Elizawiety.
„Zacząłem chodzić do psychologa” – powiedział.
– Cienki.
– Mama uważa, że mnie od niej nastawiłeś.
– Nic nie zrobiłem.
Przeczytaj więcej, klikając przycisk ( DALEJ »» ) poniżej!






