“Już cię nie było.”
“Zapytałem dookoła.”
“Ja też.”
Uśmiechnął się.
“Ja wiem.”
“Wiedziałeś?”
“Słyszałem.”
Znów zaszły mi łzy w oczach.
“Myślałem, że mnie nienawidzisz.”
“Nigdy nie mogłem.”
Sięgnął do wewnętrznej kieszeni marynarki.
Serce mi podskoczyło.
Wyciągnął małe aksamitne pudełko.
Moje ręce zaczęły drżeć.
W środku znajdował się prosty srebrny pierścionek obietnicowy z maleńkim niebieskim kamieniem.
Wyglądał dokładnie tak samo jak ten, który zgubiłem.
„Szukałam swojego wszędzie” – wyszeptałam, próbując powstrzymać się od płaczu. „Płakałam całymi dniami”.
“Zrobiłem kolejny.”
Uśmiechnął się.
„Cały czas miałem nadzieję, że znajdę odpowiedni moment”.
Podniósł pierścień.
„Dziesięć lat temu obiecałem, że się odnajdziemy”.
Jego głos złagodniał.
„Nigdy nie przestałem wierzyć, że nam się to uda”.
Łzy spływały mi po policzkach.
Przeczytaj więcej, klikając przycisk ( DALEJ »» ) poniżej!






