Pani Callaway wyszła z domu i poszła do garażu o 12:17 rano.
Dolores Callaway miała 68 lat i była emerytowaną bibliotekarką szkolną, która kładła się spać o 21:30 każdego wieczoru, a o 20:00 narzekała na hałas. Helen znała ją od 26 lat. Nie były sobie bliskie, naprawdę. Dolores była taką sąsiadką, która przynosiła zapiekanki, gdy ktoś umierał, pamiętała o każdych urodzinach, ale nigdy nie zostawała na obiad.
Przyjazny na powierzchni. Nic w głębi.
I oto przechodziła przez swoje podwórko w środku nocy, poruszając się z szybkością, jakiej Helen nigdy u niej nie widziała, rozglądając się w lewo i w prawo, zanim wślizgnęła się do garażu i zamknęła za sobą drzwi.
Po 14 minutach przyjechał samochód. Nie był to żaden z sedanów ani pickupów, które odwiedziły dom Andersonów. Srebrna Honda, starszy model, z wgniecionym tylnym błotnikiem. Zaparkowała na ulicy, jeden dom dalej od domu Callawayów.
Wysiadła kobieta, może 40 lat, niosąc torbę podróżną. Nie podeszła do drzwi wejściowych. Obeszła dom od tyłu i weszła przez ten sam garaż.
Została tam 22 minuty.
Kiedy wychodziła, torba podróżna wydawała się lżejsza.
„Helena.”
Głos Walta był beznamiętny. Patrzył jej przez ramię, opierając dłoń na oparciu krzesła, i czuła napięcie w jego uścisku.
„To są dwa domy.”
Helen powoli skinęła głową.
Dwa domy na ich ulicy, cokolwiek to było, miały związek z tą sprawą. Nieruchomość Andersona z nocnymi wywozami paczek. Garaż Callaway z nocnymi gośćmi i torbami podróżnymi.
Dwie operacje prowadzone równolegle w odległości mniejszej niż 200 stóp od siebie.
A między nimi, dokładnie pośrodku, stał dom przy Meadow Lane 26. Dom Garzy. Ten z tylnym tarasem wychodzącym na boczne wejście od strony Anderson. Ten z bocznymi oknami wychodzącymi na garaż Callaway. Ten, który metodycznie przeszukała zakapturzona postać, która znała zasuwę bramy, zamek i układ.
Garzowie nie byli tylko niewygodnymi świadkami.
Byli ślepą plamką.
Pojedyncza nieruchomość, której pole widzenia obejmowało obie operacje. I ktoś bardzo się starał, żeby to pole widzenia pozostało zasłonięte.
„Musimy iść na policję” – powiedział Walt.
„Poszliśmy na policję” – przypomniała mu Helen. „Funkcjonariusz Kendall powiedział mi, że mój włamywacz szukał kota”.
„To było kiedyś. Teraz mamy więcej. Płyt, nagrań, wzorów.”
„Mamy nagrania parkujących samochodów i spacerujących ludzi. Mamy pudła, w których może być wszystko. Mamy kobietę z torbą podróżną odwiedzającą warsztat. Walt, nawet nie wiemy jeszcze, co to za przestępstwo”.
Usiadł na brzegu łóżka i pocierał kolano w sposób, w jaki robił to, gdy pogoda miała się zmienić.
„Czy to ma znaczenie? Coś jest nie tak. Oboje o tym wiemy.”
„To ważne, bo jeśli wejdziemy z podejrzliwością i niewyraźnym nagraniem, dadzą nam kolejną broszurę. Nie interesują mnie broszury”.
Helen zdjęła okulary i przycisnęła palce do oczu.
„Chcę wiedzieć, co jest w tych pudłach. Chcę wiedzieć, co jest w tej torbie podróżnej. Chcę wiedzieć, dlaczego Dolores Callaway nie śpi o północy i robi coś, czego nie chce, żeby ktokolwiek zobaczył”.
Walt milczał przez długi czas.
Potem powiedział: „Chcesz wrócić?”
Przeczytaj więcej, klikając przycisk ( DALEJ »» ) poniżej!






