Ale niewinny człowiek był o krok od śmierci.
Potem linie wyglądały inaczej.
Mitchell podniósł słuchawkę telefonu i wybrał numer.
Amelia odebrała po czwartym dzwonku, a jej głos ochrypł ze zmęczenia. „Lepiej, żeby to było życie albo śmierć”.
„Może tak być.”
Cisza.
Potem sen zniknął z jej głosu. „Strażniku?”
„Znalazłem coś. A raczej ktoś chciał, żebym coś znalazł.”
“Co się stało?”
Mitchell spojrzał na fotografię.
„Muszę się z tobą spotkać w jakimś ustronnym miejscu.”
“Teraz?”
“Tak.”
Amelia nie pytała już więcej dlaczego.
„Daj mi dwadzieścia minut.”
„Nie w twoim biurze” – powiedział Mitchell. „Nie w sądzie. Gdzieś, gdzie nie ma kamer”.
Zapadła cisza. „Jest całodobowa restauracja przy drodze nr 19. Niebieski znak. Kiepska kawa. Tylna kabina.”
„Wiem o tym.”
Mitchell rozłączył się i włożył zdjęcie do zwykłej teczki. Przed wyjściem otworzył sejf w biurze i wyjął kopie stron z dokumentami dowodowymi. Zatrzymał się w drzwiach, spoglądając raz wstecz na pokój, który zajmował przez dwanaście lat.
Więzienie przed jego biurem huczało nocnym rytmem. Mężczyźni spali za betonowymi murami. Strażnicy przemierzali swoje trasy. Gdzieś w celi Gavin Cole oddychał pod dziwną i kruchą ochroną nakazu zawieszenia.
Mitchell wsunął teczkę pod płaszcz i wyszedł na korytarz.
Po raz pierwszy od dziesięcioleci czuł się raczej świadkiem niż strażnikiem.
Restauracja przy Route 19 była prawie pusta.
Kierowca ciężarówki siedział przy ladzie i mieszał cukier do kawy. Starsza kelnerka uzupełniała keczup przy kasie. Deszcz bębnił o szyby cienkimi, skośnymi liniami, rozmywając światła parkingu w aureole.
Amelia Grant już siedziała w tylnym boksie, z włosami związanymi z tyłu, bez makijażu, z otwartym notesem przed sobą. Wyglądała jak ktoś, kto nauczył się spać fragmentarycznie i myśleć w burzliwych momentach.
Mitchell usiadł na siedzeniu naprzeciwko niej i położył teczkę między nimi.
„Zanim ci pokażę” – powiedział cicho – „musisz coś zrozumieć. Nie wiem, co to znaczy. Nie wiem, czy to czegokolwiek dowodzi”.
Amelia otworzyła teczkę.
Gdy tylko zobaczyła zdjęcie, jej twarz się zmieniła.
Nie ze zdziwieniem.
Z uznaniem.
Mitchell pochylił się do przodu. „Znasz to zdjęcie?”
„Nie” – powiedziała. „Ale znam tę chatkę”.
“Jak?”
Wyciągnęła teczkę z torby i przekartkowała ją, aż znalazła stronę z różowymi zakładkami. „Martin Keller był właścicielem małej nieruchomości w pobliżu jeziora Briar. Nie została ona wymieniona w dowodach w sprawie, ponieważ oskarżenie stwierdziło, że nie ma to znaczenia. Poprosiłam o akta nieruchomości po tym, jak Gavin wspomniał o Martinie, który prowadził prywatne notatki”.
Mitchell wskazał na zdjęcie. „To tam zostało zrobione?”
„Wygląda na to, że tak.”
„Czy rozpoznajesz mężczyznę po prawej?”
Amelia przyjrzała się zdjęciu. „To zastępca naczelnika Reed”.
“Tak.”
Spojrzała ostro w górę. „Jak twój zastępca naczelnika?”
Mitchell skinął głową.
Amelia powoli odchyliła się do tyłu.
Kelnerka podeszła z kawą. Żaden z nich jej nie tknął.
Mitchell wręczył jej dziennik dowodów.
„Reed podpisał pierwotny wniosek o przekazanie dowodów” – powiedział. „Nie rozumiem dlaczego. Nie został przydzielony do wydziału policji. Nie był technikiem dowodowym. Nie był członkiem zespołu oskarżycielskiego”.
Amelia przejrzała stronę.
Jej wzrok zatrzymał się na podpisie.
„Kto miał dostęp po tym wszystkim?” – zapytała.
„Według sieci, przedmioty trafiły do pokoju dowodowego w powiecie, a następnie do laboratorium”.
„Zgodnie z łańcuchem” – powtórzyła Amelia.
Mitchell usłyszał to, czego nie powiedziała.
Według artykułu.
Przeczytaj więcej, klikając przycisk ( DALEJ »» ) poniżej!





