„Nie przepraszaj. Po prostu… nie wiem. Po prostu odnieś sukces. Bądź genialny. Pokaż im, co przegapili. To najlepsza zemsta, prawda?”
Kiedy się rozłączyła, siedziałem tam jeszcze przez długi czas.
Potem zadzwoniłem do Jessiki.
„Chcę, żebyś coś zrobił.”
„Nazwij to.”
„Chcę, żebyś skontaktował się z każdym pracownikiem, którego zwalnia Hartwell Industries. Powiedz im, że Westbridge Capital rekrutuje do nowego zakładu produkcyjnego. Takie samo wynagrodzenie, takie same świadczenia, takie same stanowiska. Pokryjemy koszty relokacji, jeśli będzie to konieczne”.
Jessica przez chwilę milczała.
„Sophie, to będzie kosztować…”
„Wiem, ile to będzie kosztować. Zrób to mimo wszystko.”
„Zakładasz zupełnie nową firmę tylko po to, żeby uratować pracowników Hartwella”.
„Zakładam zupełnie nową firmę, bo na rynku pojawi się utalentowana siła robocza i byłbym idiotą, gdybym jej nie zatrudnił. Poza tym Robert Chin podobno jest dostępny jako dyrektor finansowy”.
Jessica się zaśmiała.
„Naprawdę to robisz?”
„Tak. I, Jessico, chcę zrobić to dobrze. Zrównoważony wzrost, wysokie marże, długoterminowa stabilność. Wszystko, czym Hartwell Industries powinno być”.
„A co z twoimi rodzicami? Twoją siostrą?”
„A co z nimi?”
„Zobaczą to. Zrozumieją, że podkupujesz ich pracowników, rozpoczynając konkurencyjną działalność”.
„Dobrze. Niech zobaczą. Niech wiedzą.”
Zatrzymałem się.
„Chcieli poważnych inwestorów i prawdziwych biznesmenów. Już niedługo przekonają się, jak to naprawdę wygląda”.
Sześć tygodni później stałem w odnowionym magazynie w południowym Seattle.
Byli pracownicy Hartwell Industries instalowali sprzęt, organizowali linie produkcyjne i ustalali przepływy pracy.
Robert Chin podszedł z tabletem.
„Mamy na pokładzie 53 z 73 pracowników Hartwell. Pozostali albo znaleźli inne stanowiska, albo przenieśli się poza stan, ale 53 osoby to wystarczająco dużo, żeby rozpocząć działalność”.
„Jak nazwiemy tę firmę?”
„Pomyślałem, że będziesz chciał sam o tym zdecydować.”
Rozejrzałem się po magazynie.
To byli dobrzy ludzie. Utalentowani ludzie. Ludzie, którzy zasługiwali na coś lepszego niż bycie ofiarą w rodzinnej wojnie.
„Westbridge Manufacturing” – powiedziałem. „Proste. Jasne.”
„Podoba mi się” – uśmiechnął się Robert. „Twoi rodzice oszaleją”.
„Oni już to zrobili.”
To była prawda.
Firma Hartwell Industries złożyła wniosek o upadłość na podstawie Rozdziału 11 trzy tygodnie temu. Tata zastawił wszystko, próbując uratować majątek, ale to nie wystarczyło.
Firma została zlikwidowana. Aktywa miały zostać sprzedane. Spuścizna miała się skończyć.
„Czy próbowali się z tobą skontaktować?” zapytał Robert.
„Ciągle. Nadal je blokuję.”
„Może powinnaś z nimi porozmawiać. Nie po to, żeby się pogodzić. Po prostu, żeby, nie wiem, zamknąć ten rozdział”.
Zastanowiłem się nad tym.
„Może kiedyś. Jeszcze nie.”
Mój telefon zawibrował.
Jessica Morrison.
“Co słychać?”
Przeczytaj więcej, klikając przycisk ( DALEJ »» ) poniżej!






