REKLAMA

Trenerka cheerleaderek powiedziała, że ​​„nie jestem dokładnie taka, jakiej oczekiwała drużyna” z powodu mojej wagi – gdy usłyszała to nasza starsza woźna szkolna, poprosiła mnie, żebym spotkała się z nią za szkołą o 6 rano następnego ranka

REKLAMA
Trenerka cheerleaderek powiedziała, że ​​„nie jestem dokładnie taka, jakiej oczekiwała drużyna” z powodu mojej wagi – gdy usłyszała to nasza starsza woźna szkolna, poprosiła mnie, żebym spotkała się z nią za szkołą o 6 rano następnego ranka
REKLAMA

Pani Christina spojrzała na asystenta trenera, a potem z powrotem na mnie.

„Szybko nauczyłeś się tej sekwencji” – powiedziała.

Przez sekundę pomyślałem, że to wystarczy.

Następnie obdarzyła mnie wyćwiczonym uśmiechem, którego dorośli używają, gdy chcą, aby okrucieństwo brzmiało rozsądnie.

„Ale nie jesteś dokładnie tym obrazem, jakiego szuka zespół”.

Pomyślałem, że to wystarczy.

Nikt nie potrzebował jej wyjaśnień.

Jej oczy już to zrobiły.

Przesunęły się z mojej twarzy na środek, a potem z powrotem na podkładkę.

Stałem pod światłami siłowni, czując pot chłodzący mi skórę między łopatkami.

Jej oczy już to zrobiły.

„Czy jest jakaś inna metoda, którą mógłbym wypróbować?” – zapytałem, wstrzymując oddech w oczekiwaniu na odpowiedź.

Pani Christina poruszyła ołówkiem w dłoni.

„Ta drużyna reprezentuje szkołę na meczach, zawodach i imprezach lokalnych. Prezentacja ma znaczenie”.

Dziewczyna siedząca na najniższej trybunie spojrzała na swoje buty.

Inny udawał, że kaszle, i ukrył uśmiech.

„Czy jest jakaś inna rutyna, którą mógłbym wypróbować?”

Głos pani Christiny pozostał spokojny.

„Po prostu nie pasujesz, Ewo.”

Słowo „fit” towarzyszyło mi, gdy wychodziłem z siłowni.

Zostało za moimi zębami, gdy przechodziłem przez podwójne drzwi.

Siedziało obok mnie, gdy opuszczałem się na podłogę korytarza, w pobliżu gabloty z trofeami.

Słowo „fit” towarzyszyło mi, gdy wychodziłem z siłowni.

Nadal patrzyłem twarzą w stronę szyby.

W środku, stare fotografie przedstawiały cheerleaderki z różnych dekad stojące w równych rzędach. Niebieskie spódniczki. Złote kokardy. Białe buty ustawione pod identycznymi kątami.

Na jednym z tych zdjęć była moja matka.

Drugi rząd.

Trzeci od lewej.

Przeczytaj więcej, klikając przycisk ( DALEJ »» ) poniżej!

REKLAMA
REKLAMA