Pani Christina obserwowała mnie przez niecałe dwie minuty, zanim doszła do wniosku, że moje ciało jest „nieodpowiednie” dla jej drużyny. Wyszedłem z przekonaniem, że zawiodłem moją zmarłą matkę. Wtedy szkolny woźny znalazł mnie przy gablocie z pucharami, poprosił, żebym spotkał się z nią przed wschodem słońca i obiecał, że wkrótce zrozumiem dlaczego.
Próba trwała jedną minutę i 43 sekundy.
Wiem to, bo zegar nad drzwiami siłowni wskazywał godzinę 4:16, kiedy pani Christina zadzwoniła pod mój numer.
Gdy odłożyła notes, była godzina 4:18.
Próba trwała jedną minutę i 43 sekundy.
„To wystarczy, Ewo.”
Z głośników nadal wydobywała się muzyka, jasna i radosna, co sprawiało, że zatrzymanie się było jeszcze gorsze.
Powoli opuściłem ramiona.
Wokół sali gimnastycznej 16 dziewcząt czekało na trybunach w identycznych spodenkach i białych trampkach. Kilka z nich już wystąpiło. Reszta trzymała przy udach karteczki z numerami.
„To wystarczy, Ewo.”
Przeczytaj więcej, klikając przycisk ( DALEJ »» ) poniżej!






