Uśmiech Daniela zadrżał. „Amelia. To nie to miejsce”.
„Masz rację” – powiedziałem. „Ale to kwestia publiczności”.
Jego oczy się zwęziły.
Przewodnicząca zarządu, Margaret Lin, podeszła do mnie. Była przyjaciółką mojego ojca i w przeciwieństwie do Daniela, dokładnie wiedziała, skąd pochodzą pieniądze.
„Pani Hartwell” – powiedziała. „Jesteśmy gotowi”.
Daniel zaśmiał się ostro. „Gotowy na co?”
Za mną pojawił się pan Hayes w towarzystwie trzech prawników, biegłego księgowego i urzędnika sądowego.
Vanessa szepnęła: „Danielu?”
Otworzyłem teczkę i położyłem pierwszy dokument na najbliższym stole.
„Zawiadomienie o nadzwyczajnym działaniu zarządu. Zawieszenie Daniela Hartwella na stanowisku dyrektora generalnego do czasu zakończenia dochodzenia”.
Daniel spojrzał na mnie, potem na Margaret. „Nie możesz mnie zawiesić w obowiązkach mojej własnej firmy”.
Twarz Margaret pozostała zimna. „To nie twoja firma”.
W sali balowej zapadła cisza.
Mówiłem jasno, bo chciałem, żeby każdy inwestor usłyszał prawdę, zanim prawnicy Daniela zdążą ją dopracować.
„Fundusz powierniczy mojego zmarłego ojca posiada pięćdziesiąt dwa procent udziałów w Hartwell Biotech za pośrednictwem Ashford Ventures. Mam prawo głosu. Daniel pełnił funkcję prezesa na podstawie umowy o wynikach i postępowaniu. Umowa ta wygasła, gdy dowody wykazały defraudację funduszy, ukryte długi, fałszywe faktury od dostawców oraz wydatki osobiste zafakturowane na konta badawcze”.
Vanessa cofnęła się.
Spojrzałem na jej bransoletkę.
„Zaczynając od tego.”
Zakryła ją dłonią.
Przeczytaj więcej, klikając przycisk ( DALEJ »» ) poniżej!






