Świadek.
Ocalały.
Zagrożenie.
„Nie masz do tego żołądka” – powiedział.
Emily podniosła pęknięty iPhone’a i trzymała go między sobą.
„Sprzedałem ostatnią rzecz, jaką posiadałem, żeby nasz syn mógł oddychać, podczas gdy ty piłeś z inną kobietą w prywatnym klubie”.
Jej głos nigdy się nie podniósł.
To sprawiło, że zrobiło się zimniej.
„Nie mów mi, do czego mam żołądek.”
Na moment strach niemal ogarnął Dawida.
Potem coś się zmieniło.
Powolny, trujący spokój rozlał się na jego twarzy.
„Myślisz, że wygrałeś, bo znalazłeś oczywiste rzeczy.”
To mi się nie podobało.
Nico też nie.
Dawid zwrócił na mnie swoją uwagę.
„Zwłaszcza ty. Marcus Vale. Zawsze jestem pewien, że jesteś najniebezpieczniejszym mężczyzną w pokoju”.
Oparłem się.
„Zwykle trafne.”
Dawid się uśmiechnął.
„Nie dziś wieczorem.”
Drzwi biura się otworzyły.
Jeden z moich ludzi wszedł do środka, a na jego twarzy malowało się napięcie.
„Szefie. Mamy problem.”
Ani na chwilę nie spuszczałem wzroku z Davida.
„Jaki problem?”
„Policja jest na górze.”
Nico natychmiast się wyprostował.
„Kto do nich zadzwonił?”
Mężczyzna spojrzał w stronę Dawida.
Uśmiech Dawida stał się szerszy.
„Federalna grupa zadaniowa też” – powiedział. „Zastanawiałem się, kiedy przybędą”.
Emily zesztywniała.
Poczułem, że pułapka się zamyka.
Dawid nigdy nie miał zamiaru mnie pobić siłą.
Planował mnie ujawnić.
Z lokalną policją dało się sobie poradzić. Większość detektywów znała moje imię i wolała nie wymawiać go zbyt głośno.
Agenci federalni byli inni.
Zwłaszcza jeśli ktoś podał im odpowiednią historię.
Porwanie.
Przymus.
Przestępczość zorganizowana.
Przeczytaj więcej, klikając przycisk ( DALEJ »» ) poniżej!






