– Nie ma potrzeby mówić pięknych słów.
– To nie są piękne słowa.
Galina odwróciła się, udając, że szuka ręcznika.
Weroczka podeszła i ją przytuliła.
Początkowo Galina stała nieruchomo. Potem niezręcznie położyła rękę na plecach.
– Wystarczy. Pamiętaj o sukience.
Ale jej głos drżał.
Etap szósty: „Vera wiedziała, że jej matka odeszła z jej powodu. Vera nie rozumiała, o jakim cyrku mówiła jej matka, ale rozumiała, że rujnuje jej życie”.
Minęło piętnaście lat.
Weroczka została nauczycielką w szkole podstawowej. Dzieci ją uwielbiały, bo miała talent do wypatrywania tych, którzy siedzieli w kącie i udawali, że ich to nie obchodzi.
Pewnego dnia do jej klasy weszła dziewczynka z dużymi uszami i krótką fryzurą. Prawie się nie odzywała i ciągle chowała twarz za zeszytem.
„Drażnią ją” – powiedział psycholog szkolny. „Jej matka domaga się przeniesienia jej do innej szkoły”.
Wieroczka usiadła obok dziewczyny.
– Jak masz na imię?
– Lisa.
— Czy lubisz czytać?
Lisa wzruszyła ramionami.
— A pisać?
– NIE.
– Wcześniej też mi się to nie podobało.
Lisa spojrzała na nią.
— Ciebie też drażniono?
– Tak.
– I nie płakałaś?
— płakałam. Tylko nie zawsze na ich oczach.
Dziewczyna po raz pierwszy się uśmiechnęła.
Vera nie powiedziała, że wygląd nie jest ważny. Dorośli łatwo mówią takie rzeczy, ale dzieci wiedzą, że w szkole wygląd czasem ma znaczenie.
Powiedziała to inaczej:
„Nie musisz zadowalać wszystkich. Ale musisz nauczyć się lubić siebie”.
Liza początkowo w to nie wierzyła. Ale z czasem zaczęła podnosić rękę na zajęciach, brać udział w zabawach i przestała chować uszy pod włosami.
Wieroczka zrozumiała: czasami człowiek wydostaje się z własnej nory nie dlatego, że ktoś go stamtąd wyciąga, ale dlatego, że ktoś obok pewnego dnia usiądzie na brzegu i powie: „Wiem, jak tam ciemno”.
Etap siódmy: „Vera wiedziała, że jej matka odeszła z jej powodu. Vera nie rozumiała, o jakim cyrku mówiła jej matka, ale rozumiała, że rujnuje jej życie”.
Wiele lat później Mama pojawiła się ponownie.
Przybyła bez zapowiedzi, z małą walizką i zmęczoną twarzą. Misza zostawił ją jeszcze wcześniej, niż się spodziewała. Jej kariera legła w gruzach, nie było żadnych występów, a życie, które nazywała cyrkiem, stopniowo przerodziło się w zwyczajne dni.
W tym czasie tata już nie żył. Galina została sama i mieszkała w tym samym mieszkaniu.
Kiedy mama weszła, Weroszka stała przy oknie.
Przeczytaj więcej, klikając przycisk ( DALEJ »» ) poniżej!






