Ruth kontynuowała: „Poza tym dom jest w całości własnością Fundacji Claire Marlowe”.
Vivian otworzyła szeroko usta.
Oparłem głowę o ścianę i wyszeptałem: „To nie ten kaleka”.
Część 3
Pokój eksplodował.
Daniel rzucił się na teczkę Rutha. Marcus złapał go za nadgarstek, zanim ten dotknął.
„Uważaj” – powiedział cicho Marcus. „To napaść na funkcjonariusza przedstawiciela sądu w obecności policji”.
Vivian krzyknęła: „Ona nas oszukała! Ta mała czarownica nas oszukała!”
„Nie” – powiedziałem, przyciskając się mocniej do ściany. „Po prostu pomyliłeś dobroć ze słabością”.
Policjanci rozdzielili Daniela od matki. Ruth uklękła obok mnie i nie dotknęła, dopóki nie skinąłem głową.
„Jesteś już bezpieczny” – powiedziała.
Chciałem jej wierzyć.
Spojrzałem na Daniela i stary ból ścisnął mi pierś.
„Dlaczego?” – zapytałem. „Czy te pieniądze były tego warte?”
Jego twarz stwardniała w coś brzydkiego. „Miałeś nie przeżyć katastrofy”.
Cisza zapadła niczym ostrze.
Vivian syknęła: „Daniel”.
Poniewczasie.
Ręka jednego z oficerów powędrowała w stronę radia.
Marcus stuknął w tablet. „Mamy przelewy bankowe z Hale Consulting do podwykonawcy transportu ciężarowego. Mamy też usunięte wiadomości odzyskane dziś rano z laptopa Daniela”.
Daniel wpatrywał się w niego. „Zhakowałeś mnie?”
„Nie” – powiedział Marcus. „Twoje firmowe urządzenie należy do Marlowe Biotech. Podpisałeś umowę o monitorowaniu trzy lata temu”.
Prawie się roześmiałem.
Przeczytaj więcej, klikając przycisk ( DALEJ »» ) poniżej!






