CZĘŚĆ 1 — NOC, W KTÓRĄ ZNALAZŁEM SOPHE
Wróciłem z misji trzy tygodnie wcześniej, niż ktokolwiek się spodziewał, wyobrażając sobie, że Sophie będzie pierwszą osobą, która podbiegnie do mnie, gdy tylko przekroczę próg. Zamiast tego w domu panowała nienaturalna cisza, a moja żona, Laura, stała sztywno w kuchni z miną, która mówiła mi, że moje wczesne przybycie kompletnie ją zaskoczyło.
„Gdzie jest Sophie?”
Laura zawahała się, zanim odpowiedziała, i ta chwila ciszy natychmiast mnie zdenerwowała.
„Jest u mojej mamy na weekend. Robią piżamowe przyjęcie. Dziś jestem sama.”
Coś w tym wyjaśnieniu nie wydawało mi się właściwe. Sophie wiedziała, kiedy mam wrócić i od tygodni rozmawiała o wszystkim, co będziemy razem robić, a jednak zamiast czekać w domu, najwyraźniej spędzała noc u Evelyn, babci, której sztywne poglądy na dyscyplinę zawsze wprawiały mnie w zakłopotanie.
„Jadę do Aurory. Chcę zobaczyć Sophie. Powinna już spać.”
Oczy Laury rozszerzyły się, zanim zdołała opanować wyraz twarzy.
„Teraz? Jest późno.”
„Dokładnie. Sprawdzę, co u niej i upewnię się, że wszystko w porządku.”
Nie zatrzymała mnie, ale jej niepokój towarzyszył mi aż do wyjścia z domu. Podczas jazdy do Aurory, lekki śnieg padał na drogę, a w mojej głowie kłębiły się pytania, a im dalej jechałem, tym bardziej byłem przekonany, że Laura coś przede mną zataiła.
Kiedy dotarłem do posiadłości Evelyn, w głównym domu panowała całkowita ciemność. Zapukałem kilka razy, ale nikt nie odpowiedział, po czym obszedłem dom dookoła, aż cichy dźwięk rozniósł się po mroźnej nocy.
„Sophie?”
Przeczytaj więcej, klikając przycisk ( DALEJ »» ) poniżej!





