Spojrzał na deski ganku między nami, a potem z powrotem w górę.
“Ona znała mnie lepiej, niż myślisz.”
“Ona znała mnie lepiej, niż myślisz.”
„To nie ma sensu” – powiedziałem. „Była pod twoją opieką przez cztery miesiące. Cztery miesiące, koniec. Po co miałaby pisać do mnie list i dawać go swojemu lekarzowi?”
“Claire.”
Zatrzymał mnie sposób, w jaki wypowiedział moje imię.
„Twoja matka i ja złożyliśmy sobie obietnicę” – powiedział. „I…”
Nie dokończył.
„Twoja matka i ja złożyliśmy sobie obietnicę”
Przyglądałem się ruchom jego szczęki, jakby następne słowo wymagało użycia zębów.
„I co z tego?” – powiedziałem.
Powiedziałem jej, że poczekam. Powiedziałem jej, że dam ci to dopiero, gdy nadejdzie właściwy czas. Zaufała mi w tej kwestii.
„Zaufałeś ci w czym?” – zapytałem, a mój głos załamał się w sposób, którego nienawidziłem. „Prawie się do mnie nie odzywałeś w tym szpitalu. Dałeś mi dwa wyroki rano i odszedłeś. A teraz stoisz na moim ganku i mówisz, że moja matka ci zaufała”.
Powiedziałem jej, że poczekam.
“Wiem, jak to wygląda.”
„Nie wiesz, jak cokolwiek wygląda z miejsca, w którym stoję.”
Wyciągnął kopertę dalej.
Jego ręka nie była pewna.
„Proszę. Po prostu to przeczytaj. Tylko o to przyszedłem prosić.”
Wziąłem to, bo nie wiedziałem, co innego mogę zrobić.
“Wiem, jak to wygląda.”
„Kim jesteś?” zapytałem ciszej. „Naprawdę.”
Otworzył usta.
Następnie zamknięte.
„Właśnie do tego służy ten list” – powiedział w końcu.
„To nie jest odpowiedź”.
„To jedyne, co mogę teraz dać, Claire. Złożyłam obietnicę”.
“Kim jesteś?”
„Do kobiety, która nie może już dłużej od ciebie wymagać”.
W tym momencie coś przemknęło mu przez twarz.
Rodzaj surowego bólu, którego nigdy nie sądziłam, że taki mężczyzna jak on może okazywać.
„Może” – powiedział. „Nadal może”.
Przeczytaj więcej, klikając przycisk ( DALEJ »» ) poniżej!






