REKLAMA

Zakazani spadkobiercy króla alfa

REKLAMA
Zakazani spadkobiercy króla alfa
REKLAMA

Rowena nauczyła ją podobnych sygnałów.

Trzy krótkie.

Dwa długie.

Trzy krótkie.

Kod ostrzegawczy.

„Ona się komunikuje.”

Draven spojrzał w górę.

“Co?”

„Ona mówi komuś, żeby jej nie wierzył”.

Ronan kontynuował.

„Powiedz im, co ci zrobił.”

Głos Elary się załamał.

„Zmusił mnie.”

Draven się cofnął.

Saran złapała go za ramię.

„Ona kłamie, bo ją do tego zmuszają”.

Ronan się uśmiechnął.

„A dzieci?”

Elara spojrzała na trojaczki.

Łzy napłynęły jej do oczu.

„Nigdy nie powinni się urodzić”.

Tłum wybuchł entuzjazmem.

Ale Saran zobaczyła palce Elary.

Trzy krótkie.

Dwa długie.

Trzy krótkie.

A potem coś jeszcze.

Subtelnie wskazała na wschodni balkon.

Saran podążyła za jej wzrokiem.

Stał tam starszy mężczyzna ubrany w togę radnego.

Trzymał czarny kryształ.

Za każdym razem, gdy Elara się wahała, on się świecił.

„Magia” – szepnęła Saran.

Draven to widział.

„Oni ją kontrolują”.

Ronan podniósł ręce.

„O wschodzie księżyca zakazani spadkobiercy umrą”.

W komnacie rozległ się ryk.

Draven pokazał pazury.

Saran otworzyła dziennik Roweny.

Przeczytaj więcej, klikając przycisk ( DALEJ »» ) poniżej!

REKLAMA
REKLAMA