Jeśli tron znów się obudzi, para wybrana przez Pierwszy Krąg może przywrócić pokój — lub zniszczyć oba gatunki.
Draven spojrzał na Saran.
“NIE.”
Ona już zrozumiała.
Pierwszy Krąg rozpoznał ich oboje.
Korona spłonęła, gdy Draven wybrał pokój.
Guardian uklęknął przed Saranem.
Byli parą.
Wtedy nad klasztorem rozległy się kroki.
Setki.
Elara zbladła.
„Znaleźli nas”.
Draven sięgnął po miecz.
Ale z zewnątrz dobiegł głos.
„Jarmuż!”
Rozpoznała to.
Warik.
Jej ojciec.
„Wyjdź sam na zewnątrz.”
Krew Saran stała się zimna.
„Albo powiem ci, czego Rowena nigdy nie zrobiła”.
Zatrzymał się.
„Twoja matka żyje.”
ROZDZIAŁ 7: MATKA POD GÓRĄ
Draven nie pozwolił Saran odejść samej.
Saran oczywiście go zignorowała.
Weszła na dziedziniec klasztoru, mając nóż Roweny ukryty pod rękawem.
Varik stał za bramą.
Rana, którą zadał mu w Sali Koron, zagoiła się.
Za nim czekało kilkudziesięciu żołnierzy rady.
„Dźgnąłeś mnie nożem.”
Varik uśmiechnął się lekko.
„A jednak wyzdrowiałeś.”
„Ojciec roku”.
Jego wyraz twarzy stał się napięty.
„Brzmisz jak Rowena.”
„Potraktuję to jako komplement.”
“Proszę ze mną.”
“NIE.”
„Twoja matka żyje.”
„Udowodnij to.”
Varik podniósł wisiorek.
Saran rozpoznała to natychmiast.
Jej matki.
Widziała to na portrecie Roweny.
Jej pewność siebie pękła.
“Gdzie?”
„Pod górą Veyra”.
“Dlaczego?”
„Rowena ją uwięziła.”
Saran zamarła.
Przeczytaj więcej, klikając przycisk ( DALEJ »» ) poniżej!






