Jej wilcza krew zapobiegła zabiciu jej przez metal.
Jej krew Strażnika sprawiała, że płonęła.
Ronan stanął przed setkami wilków.
Ceremonia powróciła do zrujnowanej Sali Koron.
Ale sala się zmieniła.
Ściany pokryte były korzeniami.
Pod podłogą pulsowała starożytna magia.
Krwawy Księżyc wciąż wisiał nienaturalnie na niebie.
„Nie możesz zmusić Kręgu, żeby cię wybrał” – powiedziała Saran.
„Nie potrzebuję jego wyboru”.
Ronan podniósł skradziony nóż Rowenie.
„Potrzebuję twojej krwi.”
Saran poczuła ucisk w żołądku.
W tłumie znajdowali się starsi rady, żołnierze i przestraszeni cywile.
Nie wszyscy popierali Ronana.
Dobry.
Podzielony wróg może stać się armią.
Ronan zwrócił się do nich.
„Draven cię porzucił.”
Rozeszły się szmery.
„Wybrał ludzi zamiast wilków”.
Więcej szmerów.
„Wybrał zepsute dzieci zamiast czystej krwi”.
Saran krzyknęła.
„Wybrał swój lud ponad tron!”
Cisza.
Ronan ją uderzył.
Saran poczuła smak krwi.
Uśmiechnęła się.
„To wyglądało bardzo królewsko.”
Jego twarz się skrzywiła.
“Zaczynać.”
Podszedł starszy mężczyzna.
Rytuał się rozpoczął.
Daleko pod salą coś ryknęło.
Saran rozpoznała to.
Draven.
On nadchodził.
Ronan też to usłyszał.
“Spieszyć się.”
Starszy mężczyzna przeciął dłoń Saran.
Krew spadła na tron.
Starożytne symbole rozświetlone.
Rozpoznano krew strażnika.
Ronan przeciął sobie dłoń.
Jego krew podążała za nim.
Nic się nie stało.
Jego wyraz twarzy uległ zmianie.
Ponownie.
Nic.
Tron przemówił.
Fałszywy wnioskodawca.
Gdzieś w tłumie wybuchnął śmiech.
Ronan natychmiast zabił śmiejącego się wilka.
“Ponownie!”
Starszy zadrżał.
„Nie zaakceptuje cię.”
Ronan złapał Saran.
„W takim razie ją zabiję.”
Drzwi eksplodowały.
Wszedł Draven.
Przeczytaj więcej, klikając przycisk ( DALEJ »» ) poniżej!






