REKLAMA

Zakazani spadkobiercy króla alfa

REKLAMA
Zakazani spadkobiercy króla alfa
REKLAMA

Pewnego wieczoru, prawie rok po nocy, gdy Saran przekroczyła zakazany grzbiet, stanęli obok odbudowanego domku.

Trójka maluchów bawiła się na śniegu.

Guardian spał w pobliżu.

Draven objął Saran.

„Czy żałujesz, że posłuchałeś tych krzyków?”

Oparła się o niego.

„Zapytaj mnie, kiedy Kira przestanie krzyczeć.”

Kira krzyknęła.

Draven się roześmiał.

Saran spojrzał w stronę starego znaku granicznego.

Ostrzeżenia zostały usunięte.

Pozostało tylko jedno zdanie.

Żadne dziecko nie będzie potępione za krew, którą nosi w sobie.

Draven pocałował ją w skroń.

„Zmieniłeś świat”.

„Zmieniliśmy to.”

Uśmiechnął się.

“Kocham cię.”

Saran spojrzała na niego.

Jak na kogoś, kto kiedyś krwawił pod śniegiem, były Król Alfa wyglądał zadziwiająco żywo.

“Ja też cię kocham.”

Nagle Lena przestała grać.

Maluch spojrzał w stronę lasu.

Jej złote oczy zaczęły świecić.

Saran zauważyła to pierwsza.

“Co to jest?”

Lena podniosła jedną malutką rączkę.

Guardian natychmiast wstał.

Wszystkie wilki w pobliskiej wiosce ucichły.

Zza gór dobiegło wycie.

Nie z północnych stad.

Nie pochodził z żadnego terytorium, które Draven rozpoznał.

Odpowiedziało kolejne wycie.

Potem setki.

Wyraz twarzy Dravena uległ zmianie.

“Co?”

zapytała Saran.

Spojrzał w stronę odległych gór.

„Od pięciuset lat nie było żadnego stada poza tymi szczytami.”

Stary kamień graniczny pod ich dłońmi nagle pękł.

Wewnątrz pojawił się symbol.

Saran nigdy wcześniej nie widziała tej runy.

Ale Draven tak.

Jego twarz zbladła.

„Co to znaczy?”

Przyciągnął Saran bliżej.

„Zaginieni królowie”.

Daleko za grzbietem znowu coś ogromnego zawyło.

I tym razem odpowiedziała mała Lena.

Przeczytaj więcej, klikając przycisk ( DALEJ »» ) poniżej!

REKLAMA
REKLAMA