Nic jej nie był winien.
Nie była mu nic winna.
Jednak gdzieś pomiędzy karmieniem Leny o północy a obserwowaniem uśmiechu Dravena, gdy Eric złapał go za palec, Saran zaczęła zauważać rzeczy, na które nie powinna zwracać uwagi.
Łagodność kryjąca się za jego przemocą.
Samotność.
Sposób, w jaki jego oczy zawsze przeszukiwały pomieszczenie w poszukiwaniu niebezpieczeństwa, zanim pozwolił sobie na odpoczynek.
Saran odepchnęła od siebie to uczucie.
„Powinieneś poznać prawdę.”
Draven spojrzał na nią.
„Nie mogę zostawić dzieci”.
„Będę ich chronić”.
“NIE.”
„Powierzyłeś mi je, kiedy twój dom płonął.”
„Bo nie miałem wyboru”.
Słowa te zrobiły na nim większe wrażenie, niż zamierzał.
Draven natychmiast to zrozumiał.
„Saran.”
Cofnęła się.
„Masz rację.”
„Nie to miałem na myśli.”
„Wszystko w porządku.”
“NIE.”
Delikatnie złapał ją za nadgarstek.
Spojrzała na jego dłoń.
Uwolnił ją.
„Ufam ci bardziej, niż komukolwiek innemu żyjącemu.”
Ich oczy się spotkały.
Przez jedną niebezpieczną sekundę żaden z nich się nie poruszył.
Wtedy Kira zaczęła krzyczeć w środku.
Saran prawie się roześmiała.
„Twoja córka ma doskonałe wyczucie czasu.”
„Ona to po mnie ma.”
Wrócili.
O świcie Mara mogła już chodzić.
Wyjaśniła, że opuszczona wieża strażnicza kontrolowała jeden ze starych szlaków komunikacyjnych między stadami.
„Jeśli Elara uciekła na południe, może wysłać tamtędy wiadomość.”
Draven zdecydował się pójść.
Saran odmówił pozostania.
„Masz trójkę dzieci.”
„Ty też.”
„Jesteś człowiekiem.”
„Najwyraźniej człowiek-czarownik.”
“Opiekun.”
„Wolę Saran.”
Mara obserwowała ich kłótnię z widocznym rozbawieniem.
Draven w końcu się poddał.
Zostawili Strażnika w sanktuarium z trojaczkami i Marą.
Podróż trwała wiele godzin.
Saran nigdy nie zapuszczała się tak głęboko na terytorium wilków.
Draven poruszał się bezszelestnie.
„Jak to robisz?”
“Co?”
„Chodź, nie robiąc hałasu.”
“Praktyka.”
„Przy tobie brzmię jak ranny koń.”
„Pachniesz lepiej.”
Saran wpatrywała się.
Usta Dravena drgnęły.
„To był żart.”
„Nie byłem pewien, czy wiesz jak.”
„Jesteś złym przykładem.”
Ich spokój zniknął, gdy dotarli do wieży strażniczej.
Wejście było zalane krwią.
Draven przykucnął.
“Ostatni.”
Przeczytaj więcej, klikając przycisk ( DALEJ »» ) poniżej!





