Dobry.
„Poznałam Ethana przez Leo” – powiedziała. „Był dla niego miły. Nie czarujący. Niesławny. Miły. Siadał przy jego łóżku po obchodach i tłumaczył mu wszystko, jakby Leo był człowiekiem, a nie aktem sprawy. Mój brat go uwielbiał”.
W mojej głowie uformował się bolesny obraz: Ethan w szpitalnej sali, delikatny obok chorego dziecka. Ethan, który kiedyś trzymał mnie za rękę na izbie przyjęć, kiedy poroniłam naszą jedyną ciążę w jedenastym tygodniu i szepnął: „Jestem tutaj”. Zanim nastąpiła odległość. Zanim zapanował chłód. Zanim staliśmy się dwojgiem ludzi dzielących kredyt hipoteczny i kalendarz.
Sophia przełknęła ślinę.
„Kiedy Bennett Helix nawiązał współpracę z Whitestone, myślałem, że uratuje to ludzi takich jak Leo. Taki był cel. Stały monitoring. Wcześniejsza interwencja. Mniej rodzin czekających na katastrofę”.
„A potem?”
„Potem Leo został jednym z pierwszych uczestników prób.”
W pokoju zrobiło się ciemniej.
„Urządzenie oczyściło go siedemdziesiąt jeden godzin przed utratą przytomności” – powiedziała Sophia. „Nie wykryło zmiany rytmu. Ethan wykrył nieregularność później, przeglądając surowe dane. Chciał to zgłosić”.
„Dlaczego tego nie zrobił?”
„Vivian.”
To imię utkwiło między nami niczym nóż.
„Włożyła już miliony w start projektu” – powiedziała Sophia. „Prywatni darczyńcy. Cisi inwestorzy. Zobowiązania szpitali. Powiedziała, że jeśli badanie się nie powiedzie, Bennett Helix umrze, Whitestone straci finansowanie, a każdy pacjent czekający na dostęp do leku ucierpi. Powiedziała, że przypadek Leo jest tragiczny, ale statystycznie przedwczesny”.
„Statystycznie przedwcześnie” – powtórzyłem.
Mój własny głos brzmiał obco.
Sophia skrzywiła usta. „Tak mówią potwory, kiedy zasiadają w zarządzie”.
„Gdzie pasuje Ethan?”
„Próbował z nią walczyć przez około dziesięć minut.”
Prawie się roześmiałem. „To brzmi bardziej jak on”.
„Wtedy Vivian odkryła romans.”
Słowo to uderzyło bezlitośnie.
Sophia spojrzała na mnie. „Nie proszę cię o wybaczenie”.
“Dobry.”
„Nawet nie proszę cię, żebyś zrozumiał.”
„Również dobre.”
„Ale Vivian wykorzystała nas oboje. Powiedziała Ethanowi, że jeśli zgłosi awarię urządzenia, ujawni romans, oskarży go o manipulowanie zamówieniami dla firmy jego kochanki i zniszczy jego program chirurgiczny. Powiedziała mi, że doprowadzi Bennett Helix do bankructwa, pozwie mnie osobiście i dopilnuje, żeby Leo stracił dostęp do wszystkich eksperymentalnych metod leczenia kontrolowanych przez Whitestone”.
Spojrzałem na nią.
„Leo żyje?”
Sophia skinęła głową, a łzy cicho spływały jej po twarzy. „Ledwo. Potrzebuje przeszczepu. Vivian przeniosła go dziś wieczorem”.
Przeniesiono go.
Zrobiło mi się zimno.
„Ona nie może po prostu przenieść pacjenta”.
Sophia spojrzała na mnie pustym wzrokiem.
„Madison, Vivian Whitestone może sprawić, że komisja etyki będzie bić jej brawo, podczas gdy ona ostrzy nóż”.
Odwróciłam się, opierając obie dłonie na biurku Ethana.
Przez piętnaście lat myślałam, że władza jest jak mój mąż: wypolerowana, błyskotliwa, podziwiana. Ale Ethan, pomimo całej swojej arogancji, był tylko człowiekiem uzależnionym od bycia niezwykłym.
Vivian była kimś innym.
System noszący perły.
Sophia podeszła bliżej.
„Wiem, że mnie nienawidzisz.”
“Tak.”
„Zasługuję na to.”
“Tak.”
„Ale potrzebuję tego pendrive’a.”
Spojrzałem na nią.
I tak to się stało.
Prawdziwy powód.
“NIE.”
„Madison—”
“NIE.”
„Jeśli Vivian dotrze do Leo, zanim zyskamy przewagę, zniknie w innym ośrodku, pod innym nazwiskiem, na innej karcie. Nie będę wiedział, gdzie jest”.
„A jeśli dam ci prowadzić, ty też znikniesz.”
Przeczytaj więcej, klikając przycisk ( DALEJ »» ) poniżej!






