“Mechanicznie.”
Dorian zmarszczył brwi.
Mara wyjaśniła, że korona nie była tylko funkcją ceremonialną.
Zawierał starożytny klucz służący do otwierania niższego sanktuarium pod Grayhaven.
W tym sanktuarium znajdowało się coś, czego Garrick poszukiwał przez dziesięciolecia.
Kamień Przymierza.
Zapis pierwotnego porozumienia między Domem Vale, Domem Ardyn i królewskimi bestiami.
Gdyby ujawniono to publicznie, byłoby to dowodem, że tron Grayhaven nigdy nie był zaprojektowany jako monarchia absolutna.
Król rządził tylko wtedy, gdy zyskiwał zaufanie zwierzęcia.
A linia strażnicza miała prawo rzucić mu wyzwanie.
Rowan spokojnie przyjął prawdę.
„Moja rodzina zbudowała więc potęgę trwającą wieki w oparciu o przepisaną historię”.
“Tak.”
Elara obserwowała go.
Spodziewała się gniewu.
Odmowa.
Może strach.
Zamiast tego Rowan zapytał: „Gdzie jest kamień?”
Mara wyglądała na zaskoczoną.
„Nie obchodzi cię, jak to wpłynie na twoją koronę?”
„Dbam o to, co jest prawdą”.
Elara poczuła, jak coś ciepłego i bolesnego porusza się w jej piersi.
Mara zauważyła.
Spojrzała na nich.
Ale nic nie powiedział.
Wejście do sanktuarium znajdowało się pod starą salą tronową.
Garrick próbował otworzyć ją podczas koronacji Lyssy.
Trzy dni zamieniły się w jeden.
Mieli czas do zachodu słońca.
Mara miała wiernych sojuszników w pałacu.
Niewiele.
Wystarczająco.
Weszli przez stare kanały wodne.
W pewnym momencie Rowan i Elara oddzielili się od pozostałych.
Czekali za wąskim murem, aż przejdą strażnicy.
Wolna przestrzeń zmusiła Elarę do przylgnięcia do piersi Rowana.
Jego ręka spoczęła na jej talii.
Żaden z nich nie oddychał normalnie.
Strażnicy zniknęli.
Jednak żaden z nich się nie poruszył.
„Elara.”
“Tak?”
„Bardzo starałem się niczego nie mówić”.
Spojrzała w górę.
„To brzmi wyczerpująco.”
“To jest.”
Jego oczy spotkały się z jej oczami.
„Jeśli przeżyjemy tę noc…”
„Nie.”
Zatrzymał się.
Dotknęła jego klatki piersiowej.
„Obietnice składane przed bitwą są okrutne”.
„W takim razie nie ma żadnej obietnicy.”
“Dobry.”
Pochylił się bliżej.
Nie ruszyła się.
Ich czoła się stykały.
Do pocałunku prawie doszło.
Wtedy nad nimi zadzwonił dzwonek.
Koronacja.
Rozstali się.
„Zły moment” – szepnął Rowan.
Elara uśmiechnęła się lekko.
„Wydaje się znajome.”
Chwilę później dotarli do sanktuarium.
Garrick stał przed ogromnymi kamiennymi drzwiami.
Lyssa była obok niego.
Srebrna korona osadzona była w mechanizmie wyrzeźbionym w ścianie.
Drzwi się otworzyły.
Wewnątrz znajdował się Kamień Przymierza.
Garrick się uśmiechnął.
“W końcu.”
Przeczytaj więcej, klikając przycisk ( DALEJ »» ) poniżej!





