Rowan dobył miecza.
„Wyjdź pokojowo.”
Dorian szepnął: „Nie ma drugiego wyjścia”.
Elara rozejrzała się.
Następnie w kierunku Asterionu.
Bestia wpatrywała się w podłogę.
Raz poskrobał kamienną płytkę.
Elara uklękła.
„Coś jest tutaj na dole.”
Rowan i Dorian wspólnie przenieśli płytę.
Wąskie schody prowadziły w ciemność.
Garrick zaczął wyważać drzwi zewnętrzne.
Rowan wręczył Elarze dokumenty.
“Iść.”
“Co z tobą?”
„Pójdę za tobą.”
“NIE.”
Słowo przyszło natychmiast.
Rowan spojrzał na nią.
Elara spojrzała mu w oczy.
„Mam dość tego, że ludzie decydują, dokąd mam iść, a sami zostają w tyle”.
Coś w nim się poruszyło.
Chciał się kłócić.
Zamiast tego skinął głową.
“Ogółem.”
Drzwi archiwum pękły.
Zeszli.
Asterion podążył za nim.
Rowan odsunął kamień na miejsce.
Ciemność ich pochłonęła.
Zeszli o prawie pięćdziesiąt stopni.
Na dole dłoń Elary nagle spotkała dłoń Rowana.
Nikt o tym nie wspomniał.
Przejście kończyło się przed starożytnymi drzwiami z brązu.
W środku wyrzeźbiony był półksiężyc.
Elara podniosła swój oznaczony nadgarstek.
Drzwi się otworzyły.
Dalej znajdowała się komnata nietknięta przez stulecia.
W jego centrum znajdował się kamienny cokół.
Na nim spoczywała korona.
Nie korona Rowana.
Starszy.
Srebrny.
Obok znajdował się portret kobiety o ciemnych włosach i złotych oczach.
Elara podeszła do niego powoli.
Wyglądała dokładnie jak ona.
Wtedy Rowan zauważył napis pod portretem.
SELENE ARDYN.
PIERWSZA KRÓLOWA GRAYHAVEN.
Nie opiekun.
Królowa.
A poniżej wyryte były słowa, które sprawiły, że Rowan zapomniał jak oddychać.
KORONA NIGDY NIE MIAŁA RZĄDZIĆ BEZ JEJ KRWI.
Elara zwróciła się ku niemu.
Żadne z nich się nie odezwało.
Przeczytaj więcej, klikając przycisk ( DALEJ »» ) poniżej!





