REKLAMA

CZĘŚĆ 2 Na przyjęciu z okazji narodzin dziecka mojej najlepszej przyjaciółki mój mąż powiedział: „Musimy iść” – a potem ujawnił to, czego nikt inny nie powiedział

REKLAMA
CZĘŚĆ 2 Na przyjęciu z okazji narodzin dziecka mojej najlepszej przyjaciółki mój mąż powiedział: „Musimy iść” – a potem ujawnił to, czego nikt inny nie powiedział
REKLAMA

„Cokolwiek to jest” – zgodził się. „Stawimy temu czoła razem”.

Tej nocy leżałem bezsennie długo po tym, jak oddech Bennetta pogłębił się i przeobraził w sen. W myślach odtwarzałem każdą interakcję z Colette z ostatnich siedmiu miesięcy, szukając wskazówek, które mogłem przegapić.

Ekscytacja w jej głosie, gdy zadzwoniła z nowiną. Sposób, w jaki odrzuciła moją propozycję towarzyszenia jej na wizytach. Niejasne odpowiedzi na temat terminów porodu i zaleceń lekarzy.

Rano podjąłem decyzję.

Musiałem przekonać się na własne oczy.

Dzień po prysznicu nastał jasny i pogodny. Bennett miał wczesną zmianę w szpitalu, zostawiając mnie sam na sam z moimi burzliwymi myślami.

Chodziłam tam i z powrotem po kuchni, kawa w moim kubku stygła, a w myślach odtwarzałam jego oskarżenia.

Czy to może być prawda?

Czy mój najlepszy przyjaciel, osoba, której ufałam najbardziej na świecie, oprócz mojego męża, może żyć w tak rozbudowanym kłamstwie?

Sięgnęłam po telefon i przejrzałam ostatnie zdjęcia Colette. Na każdym promieniała, tuląc dłońmi brzuszek i uśmiechając się olśniewająco.

Jednak przyglądając się bliżej, zauważyłem pewne wzorce.

Zawsze nosiła zwiewne sukienki albo za duże bluzki. Zawsze stała pod kątem. Zawsze zachowywała dystans od innych.

Zanim zdążyłem się zastanowić, napisałem do niej SMS-a.

Wczoraj zostawiłem u ciebie szal. Mogę wpaść i go wziąć?

Jej odpowiedź nadeszła niemal natychmiast.

Bardzo mi przykro, nie mam teraz domu. Wizyta u lekarza w mieście. Merade jest na miejscu. Może cię wpuścić.

Doskonały.

Młodsza siostra Colette była mniej powściągliwa, mniej ogładzona. Jeśli ktoś miałby się pomylić i coś ujawnić, to właśnie Merade.

Złapałam torebkę i klucze, zrobiłam z nich jasnoniebieski szal, który odnalazłam na miejscu.

Podróż do domu Colette wydawała się dłuższa niż zwykle, a każdy kamień milowy był niczym odliczanie do konfrontacji, na którą nie byłam pewna, czy jestem gotowa.

Colette i Alaric mieszkali w odnowionym wiktoriańskim domu na skraju miasta. Dom ten był prezentem ślubnym od rodziców, którzy przez lata go odnawiali.

Wjeżdżając na podjazd, zauważyłem, że samochód Alarica też zniknął. W wiacie stał rozklekotany Civic Justa Merade’a.

Zapukałam, serce waliło mi jak młotem, jakby chciało uciec.

Usłyszała kroki i drzwi się otworzyły, ukazując Merade, z włosami spiętymi w niedbały kok, ubraną w spodnie dresowe i jeden ze starych studenckich T-shirtów Colette.

„Sarah” – jej zdziwienie wydawało się szczere. „Co tu robisz?”

„Zostawiłam wczoraj szal” – wyjaśniłam, wymuszając uśmiech. „Colette powiedziała, że ​​wpuścisz mnie, żebym go poszukała”.

“Oh.”

Merade mrugnęła i odsunęła się.

„Jasne, wejdź. Pewnie jest w salonie, tam, gdzie są wszystkie rzeczy do prysznica.”

Wszedłem do domu i od razu uderzyło mnie, jak bardzo różnił się od wczorajszego. Bez tłumu i dekoracji wydawał się pusty, niemal wyreżyserowany.

„Przepraszam za bałagan” – powiedziała Merade, wskazując na niedojedzone śniadanie na stoliku kawowym. „Nie spodziewałam się gości”.

“Bez obaw.”

Rozejrzałam się po pokoju, udając, że szukam nieistniejącego szala.

„Prysznic był piękny. Wszyscy musieliście się bardzo napracować.”

„Głównie organizator wydarzenia” – Merade wzruszyła ramionami. „Colette miała bardzo konkretne wymagania”.

„Jestem pewien, że tak.”

Ruszyłem w stronę jadalni, gdzie na stole stała otwarta butelka czerwonego wina obok talerza z połówką steka.

„Późne śniadanie?”

Merade się zarumieniła.

„Alaric jest z wczoraj”.

„Stek i czerwone wino.”

Podniosłem brwi.

„To trochę za dużo dla Colette w dzisiejszych czasach, prawda?”

„Och, ona tego nie zrobiła…”

Merade zatrzymała się, a jej oczy lekko się rozszerzyły.

„Mam na myśli, że miała coś jeszcze. Przyjazne dla kobiet w ciąży.”

Skinąłem głową i odłożyłem kartkę.

Przeczytaj więcej, klikając przycisk ( DALEJ »» ) poniżej!

REKLAMA
REKLAMA