“Tak.”
Wyraz twarzy lekarza stał się ostrożny.
„Czy po zabiegu skontaktował się z Panem ktoś ze szpitala w sprawie konserwacji tkanek lub badań genetycznych?”
Maya zmarszczyła brwi.
“NIE.”
Pochyliłem się do przodu.
„O co chodzi?”
Doktor Varga spojrzał na nas oboje.
„W aktach Mai znajduje się stary zapis, który zaintrygował jednego z naszych hematologów. Po poronieniu tkankę płodu wysłano do badań patologicznych, co jest standardową procedurą w niektórych przypadkach. Była tam jednak również wzmianka o tymczasowym zachowaniu żywego materiału komórek macierzystych przypominających krew pępowinową do badań przesiewowych”.
Maya zbladła.
“Nie rozumiem.”
„Większość tego materiału nie byłaby teraz przydatna” – powiedział dr Varga. „Ale dokumentacja wskazuje, że próbka została przekazana do biobanku powiązanego z kliniką”.
Mój puls zaczął walić.
„Co to znaczy?”
„To może nic nie znaczyć” – ostrzegł lekarz. „Ale ponieważ próbka pochodzi z twojej ciąży, istnieje prawdopodobieństwo, że zawiera materiał genetyczny blisko spokrewniony z wami obojgiem. W rzadkich przypadkach takie próbki mogą pomóc w dopasowaniu dawcy lub zapewnić wsparcie w zakresie komórek macierzystych”.
Maya wpatrywała się w nią.
„Nasze dziecko?”
Słowo wkroczyło do pokoju niczym duch.
Twarz doktora Vargi złagodniała.
„Próbka związana z tą ciążą, tak.”
Maya zaczęła powoli potrząsać głową.
„Nie. Powiedzieli mi, że wszystko przepadło.”
Poczułem, że to samo wspomnienie narasta między nami.
Drugie poronienie.
Cichy pokój szpitalny.
Maya płacze bezgłośnie.
Lekarz wyjaśnia w jasnych słowach, że ciąża nie może być kontynuowana.
Ja stoję obok niej, bezużyteczny i przerażony.
Później pochowaliśmy nasz smutek osobno, mieszkając pod tym samym adresem.
Ale teraz, z tej straty może wyłonić się nić.
Wątek powrotu do życia.
„Czy to ją uratuje?” zapytałem.
Doktor Varga odetchnął.
„Nie chcę dawać fałszywej nadziei. Musimy zlokalizować próbkę, potwierdzić jej stan i zbadać ją. Wymagane są pozwolenia prawne. A nawet wtedy może to nie być wystarczające z medycznego punktu widzenia”.
„Ale może pomóc?”
„Może tak.”
Maya zakryła twarz obiema dłońmi.
Przez chwilę myślałem, że płacze z nadziei.
Wtedy usłyszałem dźwięk.
To nie była nadzieja.
To było ponowne otwarcie się na smutek.
„Nie mogę” – wyszeptała. „Nie mogę znowu stracić tego dziecka”.
Uklęknąłem obok jej wózka inwalidzkiego.
„Maja.”
Potrząsnęła głową.
„Zakopałem to, Arjun. Zakopałem ich oboje. Powiedziałem sobie, że odeszli, bo muszę przeżyć”.
“Ja wiem.”
„Nie, nie musisz”. W jej oczach pojawiły się łzy. „Opuszczając ten pokój, odczuwałeś smutek. Ja odczuwałam smutek w głębi duszy”.
Te słowa tak mnie oszołomiły, że zamarłem.
Rohit odwrócił wzrok.
Doktor Varga cicho przeprosiła, aby zapewnić nam prywatność.
Wtedy Maya rozpłakała się, jej szloch był taki, który zdawał się pochodzić z głębi duszy, sprzed lat.
„Myślałam, że moje ciało zawiodło” – krzyknęła. „Myślałam, że zawiodłam nasze dzieci, potem ciebie, a potem nasze małżeństwo. A teraz mówisz mi, że jakaś część tego dziecka siedziała gdzieś w zamrażarce, kiedy umierałam sama?”
Trzymałem podłokietniki wózka inwalidzkiego i nie mogłem jej dotknąć, dopóki ona na to nie pozwoli.
„Przepraszam” powiedziałem.
Przeczytaj więcej, klikając przycisk ( DALEJ »» ) poniżej!






