Maszyna korporacyjnych kontrahentów.
Zarejestrowany w Carter Strategic Defense.
Vance.
Coś we mnie całkowicie zamarło.
Inny analityk otworzył drugi ekran. „Wszedł przez sieć pasażerską, ale przedostał się przez zaszyfrowane opakowanie. Niedbałe maskowanie. Albo spanikował, albo założył, że nikt na pokładzie samolotu nie będzie w stanie zidentyfikować sygnatury”.
„Źle założył” – powiedziałem.
Analityk skinął głową i kliknął głębiej. Na wyświetlaczu pojawiły się foldery. Diagramy architektury. Mapy dostępu. Wewnętrzne oceny podatności na zagrożenia dla systemu komunikacji obronnej w trakcie realizacji zamówienia.
Nie jest to nieszkodliwa papierkowa robota.
Nawet blisko.
Morales skrzyżowała ramiona. „Jeśli to pozwoli na kontrolę rąk, skróci to drogę do wyłomu”.
Przeskanowałem nazwy plików, a następnie zakładki finansowe pod nimi. Routing offshore. Podmioty typu shell. Przetwarzanie płatności.
„Firma źródłowa?” – zapytałem.
Analityk otworzył powiązane rejestry rejestracyjne. „Pracuję poprzez strukturę na Kajmanach. Korporacyjna fasada do przyjmowania płatności”.
Pierwsze imię w dokumencie rejestracyjnym nie było obce.
Nie anonimowy.
Było to na tyle znajome, że wywołało dreszcze w pomieszczeniu.
Reżyseria: Chloe Bennett Carter.
Podpis na dole był jej autorstwa.
I w jednej chwili najgorsza osoba w mojej rodzinie przestała być po prostu małostkowa, głośna i okrutna.
Była zaangażowana.
Część 3
Większość mojego dorosłego życia spędziłem w pokojach, gdzie zbyt szybka reakcja mogła kosztować o wiele więcej niż dumę. Więc kiedy zobaczyłem nazwisko Chloe na tym dowodzie rejestracyjnym, nie złapałem oddechu. Nie przekląłem. Nie uderzyłem ręką w stół.
Po prostu pochyliłem się bliżej.
Podpis należał do niej. Ta sama ostra pętla na literze C. Ten sam bezsensowny ornament na końcu litery Y. Chloe zawsze podpisywała się imieniem, jakby oczekiwała, że będzie ono oprawione.
Morales przyjrzał mi się uważnie. „Znasz ją.”
„Ona jest moją siostrą.”
To dało dokładnie sekundę ciszy, zanim wszyscy wrócili do pracy. Jedną rzecz zawsze szanowałem u poważnych profesjonalistów: kiedy wiedzą, że prawda jest ważniejsza niż twoje uczucia, przestają traktować cię jak szkło.
Analityk klikał dalej. „Trzy spółki-wydmuszki. Dwie na Kajmanach, jedna w Delaware. Środki wpływają w formie opłat za konsultacje i pośrednictwo w zawieraniu umów, a następnie wypływają przez kolejne poziomy”.
„Do kogo?”
„Wciąż śledzę.”
Na drugim ekranie pojawiły się e-maile przechwycone z otwartego łącza Vance’a w samolocie. Większość była krótka, starannie niejasna i profesjonalnie wymijająca. Jednak jeden z odszyfrowanych załączników ujawnił fragment tytułu:
Harmonogram zachęt do narażenia
Wpatrywałem się w to.
Brak wzmocnienia bezpieczeństwa.
Brak konsultacji.
Nawet nie chodzi o przekupstwo ubrane w czysty język.
Zapłata za słabość.
Przeczytaj więcej, klikając przycisk ( DALEJ »» ) poniżej!






