Podałem jej ćwierćdolarówki i przykucnąłem przy Leo.
„To twoje, kolego. Dbaj o to.”
Cała jego twarz rozpromieniła się jak Boże Narodzenie. „Tak zrobię, mamo. Obiecuję”.
Szliśmy do domu, Leo obnosił się ze swoim nowym skarbem z powagą ojca prowadzącego pannę młodą do ołtarza.
On lekko napierał, a ja stałam nieruchomo.
Dorastałam na farmie i wcześnie nauczyłam się, że rzeczy nie muszą być nowe, żeby je kochać. Szyty szew trzyma się równie dobrze, jak nowy.
Greg szedł obok mnie z rękami w kieszeniach. „Nie wiem, po co go zachęcasz takimi rzeczami”.
„Ma sześć lat. Lubi to, co lubi”.
„Chłopcy nie pchają wózków, Hannah.”
Wszedł do garażu, żeby odebrać telefon.
Przeczytaj więcej, klikając przycisk ( DALEJ »» ) poniżej!






