„W noc katastrofy Daniel przyszedł do mnie z dowodami na plan zagospodarowania terenu. Uważał, że za wszystko odpowiada Nathaniel, ponieważ każde upoważnienie nosiło jego podpis”.
Nathaniel wyglądał na chorego.
Nigdy nie podpisywałem tych dokumentów.
„Teraz to wiem” – odpowiedziała Margaret. „Ale dwanaście lat temu nie wiedziałam”.
Wyjaśniła, że Daniel przeżył wypadek z poważnymi oparzeniami i złamaniami kości. Emerytowany lekarz rodzinny ukrył go w prywatnej klinice, ponieważ Daniel wierzył, że ktoś dokończy robotę, jeśli jego życie wyjdzie na jaw.
„Elena była w ciąży” – kontynuowała Margaret. „Daniel błagał mnie, żebym sprawiła, żeby zniknęła z zasięgu rodziny Gravesów”.
„To po co jej groziłeś?” – zapytał Nathaniel.
„Nigdy jej nie groziłem. Tylko Mercer tak.”
Pan Mercer splunął krwią na podłogę.
„Zapłaciła mi za bezpieczne przewiezienie Eleny. Dowiedziałem się, że można zarobić więcej, strasząc ją i informując o jej miejscu pobytu ludzi stojących za tym procederem”.
Twarz Margaret wykrzywiła się z obrzydzeniem.
„On nas zdradził”.
Nathaniel zwrócił się w stronę Mercera.
„Komu składałeś raport?”
Mercer się uśmiechnął.
„Ten sam człowiek, który podrobił twoje podpisy.”
Na zewnątrz krypty rozległ się głośny huk.
Ktoś przecinał zewnętrzne drzwi.
Twarz Margaret straciła kolor.
„Znaleźli nas”.
„Kto?” zapytałem.
Zanim zdążyła odpowiedzieć, dyktafon kontynuował odtwarzanie.
Głos Daniela powrócił.
„Jeśli Nathaniel to usłyszy, musi wiedzieć, że obwiniłem go, bo znalazłem dowód w jego biurze. Ale jeden szczegół nigdy nie miał sensu. Każde fałszywe upoważnienie zostało podpisane w dniach, kiedy Nathaniel przebywał poza granicami kraju”.
Nathaniel wpatrywał się w maszynę.
„Byłem w Europie w czasie pierwszych przejęć”.
„Prawdziwy architekt” – kontynuował Daniel – „miał dostęp do biura Nathaniela, jego kodów bezpieczeństwa i rodzinnego funduszu powierniczego”.
Margaret szepnęła: „Tylko trzy osoby miały taki dostęp”.
Nataniel.
Małgorzata.
I ich ojciec, Augustus Graves.
Ale August zmarł sześć lat wcześniej.
Stalowe drzwi zaczęły się jarzyć na krawędziach.
Palnik tnący.
„Potrzebujemy innego wyjścia” – powiedział pan Benson.
Kierownik banku wskazał na właz serwisowy znajdujący się za skrzynkami depozytowymi.
Pan Benson otworzył je.
Wąski tunel serwisowy prowadził w ciemność.
Nathaniel podniósł mnie i wprowadził do korytarza.
Margaret poszła za nim, ciągnąc Mercera za sobą.
Przedzieraliśmy się przez kurz i metal, aż dotarliśmy do drabiny prowadzącej do starych tuneli metra pod miastem.
Za nami drzwi skarbca otworzyły się do środka.
Mężczyźni krzyczeli.
W ściany uderzyły strzały.
Nathaniel osłaniał mnie swoim ciałem, gdy biegliśmy wzdłuż torów.
Na drugim końcu tunelu z cienia wyłoniła się postać.
Mężczyzna w szarym płaszczu.
Przeczytaj więcej, klikając przycisk ( DALEJ »» ) poniżej!






