„Mamo, Tata Jest Tam”
Dom Harolda rozświetlił się światełkami i jedwabnymi sukienkami. Mia pobiegła przez patio, gdy tylko przyjechaliśmy, a Harold podniósł ją ze śmiechem. „Mam cię, dzikusie”.
Obserwowałem, jak całe ciało mojej córki rozluźnia się w jego obecności, tak jak kiedyś rozluźniało się w kontakcie z Mikiem.
Potem znieruchomiała. Jej ręka uniosła się w stronę jego ucha.
„Mamo, tatuś tam jest. Patrz! Musisz go uratować!”
Twarz Harolda zbladła. Za szybko ją postawił. Wszyscy odwrócili się w jego stronę.
„Ona tęskni za tatą” – wyjąkałam, przyciągając Mię do siebie. „Ona po prostu… gada różne rzeczy”.
„W porządku” – powiedział Harold, nie patrząc na mnie. „Dzieciaki, prawda?” Potem cofnął się – o krok, ale skończyło się to jak zamknięcie drzwi. „Przepraszam na chwilę”.
Posadziłem Mię z cytrynowym kwadracikiem i powiedziałem sobie: smutek, to wszystko. Tyle że nie był to szok wywołany dziwnym komentarzem. To był szok wywołany tym, że ktoś usłyszał dokładnie to, czego się obawiał.






