Dziadek odmówił podpisania.
Wyraźnie stwierdził, że **nie chce, aby pożyczka została umorzona**.
To był pierwszy moment w całej sprawie, kiedy naprawdę się wściekłem.
Nie dlatego, że moi rodzice chcieli po mnie odziedziczyć.
Bo w tych słowach słyszałam frustrację Dziadka.
Wiedział, że wywierają na niego presję.
I celowo zostawił papierowy ślad, mając nadzieję, że ktoś w końcu go podąży.
Na rozprawie dowodowej Helen zeznawała jako pierwsza.
Wyjaśniła dziadkowi zasady prowadzenia dokumentacji i uwierzytelniała jego korespondencję.
Potwierdziła, że pożyczka na Florydzie nadal figuruje w rocznym sprawozdaniu finansowym dziadka.
Następnie zeznawał pracownik banku przechowujący dokumenty.
Rebecca pokazała dane logowania powiązane z podejrzanymi przelewami do firmy mamy.
„Czy możesz wskazać, skąd pochodzą te sesje?”
„Z zarejestrowanej sieci domowej klienta w Ridgewood w stanie New Jersey”.
„Czy Walter Bennett mieszkał tam w tym czasie?”
“NIE.”
„Gdzie on był?”
„W ośrodku rehabilitacyjnym w Connecticut”.
Mama zacisnęła szczękę.
Bank nie odnotował, że dziadek upoważnił mamę do korzystania ze swoich danych dostępowych do sieci.
Żadne pełnomocnictwo nie pozwalało jej na dokonywanie tych transakcji.
Nie istniały żadne faktury potwierdzające płatności na rzecz jej firmy.
Potem pojawiło się rzekome memorandum o przebaczeniu.
Nasz ekspert od dokumentów zeznał, że podpis dziadka został najprawdopodobniej odtworzony ze skanu.
Pod powiększeniem wzór tonera nie był zgodny z oryginalnym wzorem tuszu.
Ale najbardziej szkodliwe były szczegóły mikroskopijne.
Niewielka wada drukarska pojawiła się dokładnie w tym samym miejscu na kwestionowanym memorandum i na autentycznym liście akcjonariuszy, który dziadek podpisał dwa lata wcześniej.
Ta niewielka skaza działała jak odcisk palca.
Ktoś skopiował podpis dziadka z wcześniejszego dokumentu.
Elaine poprosiła o przerwę.
Przeczytaj więcej, klikając przycisk ( DALEJ »» ) poniżej!






