Otarłem oczy i poszedłem korytarzem, przyciskając pudełko do piersi. Przez boczną szybę rozpoznałem znajomy srebrny samochód zaparkowany na zewnątrz.
Panie Sterling.
Otworzyłem drzwi tylko częściowo.
„Co tu robisz?” zapytałem.
Nie czekając na pozwolenie, przepchnął się obok mnie. Jego wypolerowane buty zastukały o marmurową podłogę. „Alice, musimy porozmawiać. Natychmiast”.
„Podczas czytania testamentu powiedziałeś wszystko, co miałeś do powiedzenia.”
„Doszło do niedopatrzenia”. Jego wzrok utkwił w pudełku, które trzymałam w ramionach. „Graham trzymał tu pewne dokumenty należące do majątku. Przyszłam je odebrać”.
Cofnąłem się. „Nikt mi nie powiedział o żadnych dokumentach”.
„To standardowa procedura. Oddaj wszystko, co zostawił. Akta, listy, paczki”. Skinął głową w stronę pudełka. „Włącznie z tym”.
Zacisnąłem mocniej dłoń. „To zostało mi dostarczone. Osobiście”.
„W takim razie zostało dostarczone przez pomyłkę”.
„Kurier miał moje nazwisko na liście przewozowym, panie Sterling. Graham sam to załatwił.”
Jego szczęka drgnęła. Na ułamek sekundy wypolerowana maska osunęła się, odsłaniając coś ukrytego pod nią. Coś rozpaczliwego.
„Alice, jesteś pogrążoną w żałobie wdową. Nie myślisz jasno. Daj mi pudełko, a dopilnuję, żeby zajęli się nim właściwi ludzie”.
„Nie.” Mój głos brzmiał pewniej, niż się czułem. „Gdyby Graham chciał, żebyś to dostał, wysłałby to do twojego biura.”
Podszedł bliżej. „Nie rozumiesz, co trzymasz. To wrażliwe sprawy biznesowe. Poufne informacje, które mogłyby zaszkodzić reputacji firmy, gdyby były niewłaściwie obsługiwane”.
„Ta firma, o której mówiłeś, została przekazana na cele charytatywne?”
Jego milczenie było odpowiedzią na pytanie.
Przeczytaj więcej, klikając przycisk ( DALEJ »» ) poniżej!






