Powiedziała: „Mam nadzieję, że ktoś to dla mnie wyraźnie zobaczy”.
Powiedziałem: „Powinieneś założyć, że tak. Z mojego doświadczenia wynika, że ludzie, których warto zobaczyć, nie zawsze otwarcie przyznają, że cię widzieli. Ale to widzenie ma miejsce”.
Pomyślałem o Arturze.
Obserwacje trwały przez trzy lata.
Aż do samego końca nie powiedział ani słowa.
A na końcu powiedział to w dokumentach, językiem człowieka, który porozumiewa się w formie rzeczy trwałych.
Dom trwa.
Fundament jest trwały.
Zeszyty trwają.
Myślenie trwa.
Od czasu spotkania grupy wsparcia Claire i ja piliśmy kawę dwa razy.
Nadal opiekuje się swoją matką.
Obecnie jest również wolontariuszką w programie wsparcia opiekunów, w którym, jak sama stwierdziła, chciała uczestniczyć
ponieważ przez cztery lata była osobą w pokoju, która czegoś potrzebowała i chciała spróbować być osobą w pokoju, która to oferuje.
Spędzasz czas, będąc osobą, która potrzebuje, a potem, gdy możesz, spędzasz czas, będąc osobą, która daje, a dawanie jest formą przekształcania doświadczenia w coś, co trwa
po zakończeniu samego doświadczenia.
Artur o tym myślał.
Napisał w notatnikach: „dziedzictwo” to złe słowo. „Dziedzictwo” sugeruje, że cię już nie ma. To, co trwa, to nie ty. To, co trwa, to efekt wyborów, których dokonałeś, będąc tu. Pytanie brzmi:
czy wybory były dobre.
Podjął dobre decyzje.
Stworzył je w ciągu dwóch lat starannych przygotowań.
Zrobił je dla mnie.
Staram się podejmować decyzje godne tych, których on dokonał.
Każdego ranka na ganku.
Przeczytaj więcej, klikając przycisk ( DALEJ »» ) poniżej!