REKLAMA

Mój mąż pocałował mnie na pożegnanie i powiedział, że zostanie w Londynie przez tydzień. Dwie godziny później mój lot został odwołany, więc weszłam do poczekalni na lotnisku.

REKLAMA
Mój mąż pocałował mnie na pożegnanie i powiedział, że zostanie w Londynie przez tydzień. Dwie godziny później mój lot został odwołany, więc weszłam do poczekalni na lotnisku.
REKLAMA

„Jeszcze nie wiem.”

Potem się rozłączyłem.

Tego wieczoru Julian wrócił do domu o godzinie dziewiątej dwadzieścia trzy.

Wiedziałem, bo oglądałem transmisję z monitoringu.

Kiedy miałem sześć lat, napisał do mnie SMS-a.

Opóźniony lot. Koszmar. W końcu start. Kocham cię.

O siódmej trzydzieści – kolejna wiadomość.

Właśnie wylądowałem. Wyczerpany. Jadę do hotelu.

O ósmej piętnaście:

Jutro wczesne spotkanie. Już za tobą tęsknię.

Nie opuścił miasta.

Wiedziałem o tym, ponieważ jedna z naszych kamer bezpieczeństwa pokazała, jak jego samochód skręca na nasz podjazd.

Nie wiedział, że odzyskałem dostęp do systemu.

Trzy miesiące wcześniej nalegał, żebyśmy ulepszyli zabezpieczenia naszego domu i przenieśli wszystkie uprawnienia administracyjne na jego nazwisko, bo, jak to ujął: „Zawsze zapomina się haseł”.

Miał rację.

Zapomniałem hasła.

Ale przypomniałem sobie o wezwaniach sądowych.

Przypomniałem sobie nakazy.

Przypomniałem sobie, jak ludzie chowali rzeczy, gdy myśleli, że nikt nie patrzy.

Zanim wróciłem do domu, odwiedziłem firmę ochroniarską, która zainstalowała system.

Firma była własnością mojego kuzyna.

Julian najwyraźniej też o tym zapomniał.

Kiedy wszedł do domu, siedziałem w ciemnej bibliotece.

Cicho przeszedł przez hol.

Bez walizki na kółkach.

Brak teczki.

Poszedł na górę.

Zostałem tam cztery minuty.

Następnie wróciłem na dół, niosąc czarną torbę podróżną.

Czekałem.

Wszedł do biura.

Zamek kliknął.

Minutę później mała kamera, którą mój kuzyn zainstalował za regałem z książkami, pokazała Juliana otwierającego sejf w naszym pokoju.

Wyjął pakiet dokumentów.

Paszport.

I trzy paczki gotówki.

Trzydzieści tysięcy dolarów, może więcej.

Potem sięgnął głębiej.

Jego ręka zniknęła w sejfie.

Kiedy się wyłonił, trzymał coś, czego nigdy wcześniej nie widziałem.

Drugi telefon.

Włączył go.

Mój telefon zawibrował mi w dłoni.

Wiktoria.

Odpowiedziałem cicho.

“Co?”

„Znalazłem coś.”

„Ja też.”

Ciągle obserwowałem Juliana.

„Co znalazłeś?” zapytała.

„Telefon jednorazowy.”

„To przydatne. Mój jest lepszy.”

Słuchałem.

„Celeste Marrow nie ma dzieci”.

Zmarszczyłem brwi.

„Podróżowała z Liamem.”

„Tak. Ale ona nie jest jego matką.”

„A kim jest?”

„Wciąż nad tym pracuję.”

„Czy to możliwe, że to dziecko Juliana i kogoś innego?”

„Możliwe. Ale to nie wszystko.”

Słyszałem stukanie w klawiaturę.

„Northbridge złożyło trzy tygodnie temu poufne oświadczenie o finansowaniu UCC”.

„Przeciw Pendeltonowi?”

„Przeciwko trzem spółkom zależnym. Julian bezpośrednio nadzoruje wszystkie spółki zależne.”

Wstałem.

“Jak?”

„Ktoś wewnętrznie zatwierdził harmonogramy zabezpieczeń”.

“Kto?”

„Wysyłam to.”

Na moim ekranie pojawił się dokument.

Na dole znajdowała się autoryzacja elektroniczna.

Nie moje.

Przeczytaj więcej, klikając przycisk ( DALEJ »» ) poniżej!

REKLAMA
REKLAMA