„Frank. Co… kogo… widzę, to, co myślę, że widzę?”
Frank odwrócił się, zobaczył to samo co ja i znieruchomiał obok mnie.
„Myślę, że tak, Em” – odpowiedział Frank. „To pewnie Sharon”.
Ugryzłem się w wargę tak mocno, że poczułem smak monet.
„To pewnie Sharon.”
Sharon. Po raz pierwszy usłyszałam to imię, kiedy Grace była w pierwszym trymestrze ciąży.
Zaprosiliśmy ją i Billa na kolację, ale przyszła sama.
„Bill musiał zostać dłużej w pracy” – powiedziała z lekkim uśmiechem.
„Nad czym on pracuje?” zapytał Frank.
Grace wybuchnęła płaczem. Myślałam, że to tylko hormony, ale potem zaczęła mówić.
„Myślę, że on…” Grace urwała, szlochając. „Myślę, że Bill ma romans”.
Pierwszy raz usłyszałam to imię, gdy Grace była w pierwszym trymestrze ciąży.
Posadziliśmy ją w salonie i słuchaliśmy, jak opowiadała nam o nocach, które Bill spędzał w biurze, i o tym, jak nieustannie pisał SMS-y do swojej koleżanki, Sharon.
Przytuliłem ją mocno i powiedziałem, że może to nic takiego i że nie powinna wyciągać pochopnych wniosków.
Teraz patrzyłem, jak mój zięć idzie na pogrzeb mojej córki ze swoją kochanką.
Bill poprowadził ją przejściem, trzymając ją jedną ręką za lędźwie. Skierował ją do pierwszego rzędu.
Miejsce zarezerwowane dla pogrążonego w żałobie męża, który najwyraźniej nie przeżywał żadnej żałoby.
Oglądałem, jak mój zięć wszedł na pogrzeb mojej córki ze swoją kochanką.
Sharon usiadła i oparła głowę na ramieniu Billa.
Usłyszałem, jak ktoś szepnął: „Czy Bill przyprowadził na pogrzeb swojej żony kogoś bliskiego?”
Zacisnąłem dłonie i zacząłem się podnosić. Nie zamierzałem stać bezczynnie i patrzeć, jak ci dwaj kpią sobie z najgorszego dnia mojego życia. Wyciągnąłbym stąd tę wiedźmę, gdybym musiał, ale to nie mogło trwać dłużej!
Frank złapał mnie za ramię.
Przeczytaj więcej, klikając przycisk ( DALEJ »» ) poniżej!






