“Dobry.”
„Będę dzwonić do ludzi, zamiast czekać, aż mnie sobie przypomną”.
“Dobry.”
„I zamierzam dekorować dom na Boże Narodzenie tylko dlatego, że mam na to ochotę”.
Patricia się zaśmiała.
„Uwielbiasz dekorować.”
“Ja robię.”
„Następnie udekoruj.”
„Tak. Ale nie zrobię tego jako ofiary dla ludzi, którzy mogą się pojawić, a mogą też nie.”
Patricia skinęła głową.
„To co innego.”
Linda spojrzała na nią.
„Chcę odbyć jeszcze jedną podróż.”
„Ja też.”
„Czy przyjdziesz?”
Patricia się uśmiechnęła.
„Miałem zamiar zapytać cię dokładnie o to samo.”
Dwa dni później Linda poleciała do domu.
Lot przebiegł bez zakłóceń.
Złe filmy.
Półsen.
Śniadanie podane w czasie, którego jej ciało nie mogło zrozumieć.
Wylądowała w Cleveland o 6:40 rano, odebrała samochód z długoterminowego parkingu i pojechała znanymi sobie drogami Ohio.
Jej dom wyglądał dokładnie tak, jak go zostawiła.
Drzewo nadal stało.
Dekoracje nadal tam były.
W pokojach nadal panowała cisza.
Ale Linda nie była już tą samą kobietą, która odeszła.
Rozpakowała się ostrożnie.
Następnie dodała cztery nowe ozdoby na choinkę.
Szklana wioska w Rothenburgu.
Drewniany niedźwiedź z Salzburga.
Dzwonek krowi z Innsbrucka.
Papierowa gwiazda z Lucerny.
Cofnęła się.
Drzewo wyglądało inaczej.
Nie dlatego, że cztery ozdoby mogłyby go odmienić.
Ponieważ się zmieniła.
Zrobiła kawę i usiadła przy kuchennym stole.
Czekało siedemnaście wiadomości.
Tym razem Linda odpowiedziała ludziom.
Przeczytaj więcej, klikając przycisk ( DALEJ »» ) poniżej!






