REKLAMA

Na ślubie mojej siostry nie wolno mi było siedzieć z rodziną, bo byłam „samotną matką”. Mama szyderczo rzuciła: „Twoja siostra wyszła za prezesa – w przeciwieństwie do ciebie, który przynosi nam tylko wstyd”. Zignorowałam ją, skupiając się na córce, która właśnie rozlała wino. Wtedy mój ojciec wybuchnął – krzycząc, a potem wepchnął nas prosto do fontanny. Goście wybuchnęli brawami, śmiejąc się jak na jakimś przedstawieniu. Dwie minuty później pojawił się mój sekretny mąż miliarder. To, co się stało, sprawiło, że wszyscy żałowali.

REKLAMA
Na ślubie mojej siostry nie wolno mi było siedzieć z rodziną, bo byłam „samotną matką”. Mama szyderczo rzuciła: „Twoja siostra wyszła za prezesa – w przeciwieństwie do ciebie, który przynosi nam tylko wstyd”. Zignorowałam ją, skupiając się na córce, która właśnie rozlała wino. Wtedy mój ojciec wybuchnął – krzycząc, a potem wepchnął nas prosto do fontanny. Goście wybuchnęli brawami, śmiejąc się jak na jakimś przedstawieniu. Dwie minuty później pojawił się mój sekretny mąż miliarder. To, co się stało, sprawiło, że wszyscy żałowali.
REKLAMA

„Nic mi nie jest” – wyszeptałam, wtulając twarz w jego pierś i wdychając znajomy, kojący zapach cedru i drogiej wody kolońskiej. „Ale zepchnęli Lily”.

Szczęka Aleksandra zacisnęła się tak mocno, że usłyszałem zgrzytanie zębów. Powoli odwrócił głowę, spoglądając na milczący, przerażony tłum gości. Spojrzeniem spotkał się ze swoim głównym ochroniarzem, gigantycznym mężczyzną o imieniu Viktor.

„Zamknijcie całą posesję” – rozkazał Aleksander niebezpiecznie cichym głosem, ale niosącym zabójczy autorytet, który sprawił, że stanęły mi włosy na rękach. „Nikt nie opuści tego miejsca, dopóki nie wydam rozkazu. Jeśli ktoś spróbuje przejść obok was, połamcie mu nogi”.

Rozdział 4: Objawienie Króla

Absolutny, mrożący krew w żyłach autorytet w głosie Aleksandra wywołał falę autentycznej paniki wśród tłumu. Byli to bogaci, roszczeniowi ludzie, przyzwyczajeni do traktowania z szacunkiem. Ale patrząc na uzbrojonych po zęby mężczyzn pilnujących wyjść, nagle zdali sobie sprawę, że ich członkostwo w klubie country nie ma tu absolutnie żadnego znaczenia.

Mark, desperacko pragnąc zachować pozory samca alfa wydarzenia, zszedł z małej sceny. Podał Chloe kieliszek szampana i wypiął pierś, maszerując w stronę foyer.

„Hej! Nie możesz tu tak po prostu wtargnąć i grozić moim gościom!” – krzyknął Mark, próbując nadać sobie donośny, władczy głos prezesa. „Znam szefa policji w tym mieście! Radzę ci zabrać swoich bandytów i odejść, zanim cię zniszczę!”

Mark szedł naprzód, agresywny i arogancki, aż znalazł się jakieś trzy metry od nas.

Następnie oświetlenie w holu wyraźnie oświetliło twarz Aleksandra.

Mark stanął jak wryty.

Krew odpłynęła mu z twarzy tak szybko, że wyglądał jak trup. Szczęka mu opadła, a oczy wyszły z orbit. Pewny siebie, arogancki pan młody zniknął, zastąpiony przez drżącego, przerażonego mężczyznę, który wyglądał, jakby właśnie zobaczył ducha.

„Panie… panie Sterling?” – wyjąkał Mark, a jego głos przeszedł w wysoki, żałosny pisk. Na jego czole natychmiast pojawił się pot, rujnując idealnie ułożone włosy. Kolana lekko się pod nim ugięły i musiał chwycić się oparcia pobliskiego krzesła, żeby utrzymać się na nogach.

Przeczytaj więcej, klikając przycisk ( DALEJ »» ) poniżej!

REKLAMA
REKLAMA