Orzeł uderzył ponownie. Potem jeszcze raz. I jeszcze raz. Każdy cios był tak potężny, że dźwięk rozbrzmiewał w całej kabinie.
Maszynista zatrąbił kilka razy. Gwizd pociągu rozniósł się echem między górami. Zazwyczaj taki hałas wystarczał, by spłoszyć ptaka.
Ale orzeł nawet się nie poruszył.
Nadal bez przerwy walił w okno.
Po minucie na zewnętrznej warstwie szyby przedniej pojawiły się pierwsze małe pęknięcia.
Tym razem Markowi sytuacja przestała się podobać. Włączył wycieraczki. Ciężkie metalowe ramiona zaczęły przesuwać się po szybie, próbując odepchnąć intruza.
Orzeł zacisnął szpony jeszcze mocniej i kontynuował atak. W pewnym momencie wycieraczka uderzyła go nawet w skrzydło, ale nie puścił. Wyglądało na to, że za wszelką cenę chce roztrzaskać szybę.
Mark otworzył boczne okno i próbował krzyknąć:
— Wynoś się stąd!
Jednak szum wiatru natychmiast zagłuszył jej głos.
W tym momencie ptak zaczął uderzać jeszcze szybciej. Uderzenia następowały jedno po drugim bez przerwy. Szczeliny się poszerzały. Kierowca poczuł dziwny niepokój.
Jednak dalsze postępy stawały się niebezpieczne.
Przeczytaj więcej, klikając przycisk ( DALEJ »» ) poniżej!






