Gdyby przy takiej prędkości przednia szyba uległa znacznemu uszkodzeniu, skutki mogłyby być katastrofalne.
Następnie skontaktował się z centrum kontroli i uruchomił awaryjne hamowanie. Ogromny pociąg stopniowo zwolnił.
Pasażerowie ze zdziwieniem patrzyli przez okna, nie rozumiejąc, dlaczego pociąg zatrzymał się w środku gór.
Kilka minut później konwój został całkowicie unieruchomiony.
I właśnie w tym momencie wydarzyło się coś niesamowitego. Drugą część tej niesamowitej historii znajdziecie w pierwszym komentarzu.
Gdy tylko pociąg się zatrzymał, orzeł natychmiast przestał dziobać w okno.
Wypadł z wycieraczki i wylądował bezpośrednio na torach przed lokomotywą.
A potem znów wzbił się w powietrze.
Przeleciał kilkadziesiąt metrów dalej, zawrócił i wrócił w stronę pociągu. Jakby zapraszał kogoś, żeby poszedł za nim.
Mark wyszedł z kabiny.
Na tory zeszło także kilku pracowników kolei.
Wszyscy obserwowali tego dziwnego ptaka, nie rozumiejąc jego zachowania.
Orzeł znów ruszył naprzód.
Tym razem kierowca postanowił za nim podążyć.
Kilka minut później dotarł do zakrętu ukrytego za skałą.
I w tym momencie jego serce niemal stanęło.
Tory po prostu zniknęły. Ogromny odcinek torów zawalił się do głębokiego wąwozu.
W nocy w górach doszło do dużego osuwiska.
Kilka ogromnych głazów oderwało się od zbocza i dosłownie zniszczyło część linii.
Szyny zawieszono nad pustką.
Przeczytaj więcej, klikając przycisk ( DALEJ »» ) poniżej!






