Jednak jego wzrok na chwilę powędrował w stronę folderu.
Wiedział więcej.
Pochyliłem się do przodu.
„Doktorze Reynolds, w liście mojej matki było napisane, żebym zapytał, kto decyduje, co wolno mi wiedzieć. Czy mówiła o Ryanie? Czy o tobie?”
Jego twarz skrzywiła się z bólu.
„Może oboje. Ale nie tylko my.”
Wydawało się, że pokój się zmienił.
„Co to znaczy?”
Zanim zdążył odpowiedzieć, telefon Dawsona zawibrował. Spojrzał na niego, a jego wyraz twarzy się wyostrzył.
„O co chodzi?” zapytałem.
„Analityk kryminalistyczny znalazł na pendrive Ryana folder oznaczony jako Avery-Reynolds.”
Moje serce zabiło mocniej.
Doktor Reynolds zbladł.
Dawson czytał w milczeniu przez kilka sekund, po czym podniósł wzrok.
„Eleno, w teczce znajduje się zeskanowana kopia zapieczętowanego aneksu do umowy powierniczej twojej matki”.
„To powinno być poufne” – powiedziałem.
„Tak było.”
„Skąd Ryan to wziął?”
Twarz Dawsona była ponura.
„To jest teraz jedno z naszych najważniejszych pytań”.
Doktor Reynolds powoli sięgnął do oparcia krzesła, jakby chciał się utrzymać na nogach.
„Co jeszcze jest w tym folderze?” zapytał.
Dawson spojrzał na niego.
„List adresowany do Patricii Carter.”
Matka Ryana.
Poczułem, jak wszystkie włosy na moich rękach stają dęba.
„Dlaczego moja matka miałaby pisać do Patricii?”
Doktor Reynolds szepnął coś, czego ledwo usłyszałem.
Dawson się odwrócił.
„Co powiedziałeś?”
Reynolds przełknął ślinę.
„Powiedziałem, że Margaret nie napisała tego listu.”
Spojrzałem na nich.
„A kto to zrobił?”
Doktor Reynolds opadł na krzesło naprzeciwko mnie. Jego twarz niemal całkowicie straciła kolor.
„W zdarzeniu brała udział jeszcze jedna kobieta” – powiedział.
„W czym?”
Spojrzał mi prosto w oczy i po raz pierwszy dostrzegłem prawdziwy strach w jego oczach.
„W decyzji, by trzymać cię z dala od rodziny Carterów”.
Te słowa nie miały sensu.
Rodzina Carterów?
Rodzina Ryana?
„Moja matka nawet nie znała Ryana, kiedy się urodziłem.”
„Nie” – powiedział cicho Reynolds. „Ale Patricia tak”.
Dawson siedział bardzo nieruchomo.
Ledwo mogłem oddychać.
„O czym mówisz?”
Doktor Reynolds sięgnął drżącymi palcami do kieszeni płaszcza i wyjął stare zdjęcie. Położył je na stole i przesunął w moją stronę.
Było wyblakłe, zagięte na rogach, ale wystarczająco wyraźne.
Moja matka stała przed wejściem do szpitala, młodsza niż kiedykolwiek ją widziałem. Obok niej stał Daniel Reynolds.
A obok niego, trzymając na rękach noworodka zawiniętego w bladożółty kocyk, siedziała Patricia Carter.
Matka Ryana.
Na odwrocie ktoś napisał datę.
Moje urodziny.
Pokój zniknął mi z oczu.
Głos doktora Reynoldsa dobiegał z oddali.
„Eleno” – powiedział łagodnie – „zanim Ryan został twoim mężem, jego rodzina już była częścią twojej historii”.
Przeczytaj więcej, klikając przycisk ( DALEJ »» ) poniżej!






