Policja zgodziła się śledzić ich poczynania w pewnej odległości.
Brak świateł.
Brak syren.
Brak oczywistego podejścia.
Wzięliśmy SUV-a Juliana.
Marcus prowadził.
Julian usiadł obok niego.
Claire przyszła, bo nie chciałem spuścić z oczu ostatniego żyjącego świadka Blackwood.
Siedziałam z tyłu z moim noworodkiem.
W połowie drogi zaczął padać deszcz.
Droga zwężała się między czarnymi drzewami.
Mercer House wyglądał za żelaznymi bramami jak coś zachowanego z innego stulecia.
Mury kamienne.
Wysokie okna.
Centralna wieża.
Byłem tam dwa razy na świętach Bożego Narodzenia.
Oba razy tego nienawidziłem.
Za cicho.
Za dużo portretów.
Za dużo Theodore’a.
Dziś w nocy wszystkie okna były ciemne, oprócz jednego.
Biblioteka.
Julian szepnął: „Rebeko”.
Jej samochód stał przy bocznym wejściu.
Zaparkowaliśmy.
Marcus spojrzał na mnie.
„Zostań tutaj.”
“NIE.”
„Właśnie urodziłaś.”
„Moje córki są w środku”.
„Elena—”
„Spróbuj mnie powstrzymać.”
Nikt tego nie zrobił.
Drzwi wejściowe były otwarte.
Weszliśmy.
„Lily?” zawołałem.
Brak odpowiedzi.
„Ava?”
Mój głos się załamał.
„Sophie!”
Cisza.
A potem maleńkie kroki.
Grace pojawiła się na szczycie schodów ubrana w różową piżamę.
„Mamo?”
Płakałam.
“Łaska!”
Julian wbiegł po schodach i podniósł ją.
Ona się zaśmiała.
“Tatuś!”
Prawie zemdlałam z ulgi.
„Gdzie są twoje siostry?”
Grace wskazała na bibliotekę.
“Film.”
Pobiegliśmy tam.
Lily, Ava i Sophie siedziały na dywanie i jadły popcorn.
Rebecca usiadła na sofie.
Wyglądała na wyczerpaną.
Zatrzymałem się.
„Co się dzieje?”
Rebecca wstała.
„Elena.”
Przeszedłem przez pokój i ją uderzyłem.
Dźwięk rozniósł się po bibliotece.
Julian wpatrywał się.
Rebecca dotknęła policzka, ale nie protestowała.
„Zabrałeś mi dzieci, nie mówiąc mi o tym.”
“Ja wiem.”
„Zignorowałeś nasze telefony.”
„Mój telefon został skradziony.”
„Przez kogo?”
Rebecca spojrzała w stronę kominka.
Z cienia obok wyszła kobieta.
Miała może sześćdziesiąt lat.
Srebrne włosy.
Elegancki płaszcz.
Bystre oczy.
Claire sapnęła.
“NIE.”
Marcus zamarł całkowicie.
Kobieta się uśmiechnęła.
Cześć, Marcusie.
Wyszeptał: „Evelyn”.
Pokój przestał istnieć.
Wpatrywałem się w kobietę.
NIE.
Marcus powiedział, że Evelyn zmarła siedem lat temu.
Claire powiedziała to samo.
A jednak tam stała.
Żywy.
Starszy.
Obserwują nas.
Marcus wyglądał, jakby został uderzony.
„Jesteś d/e/@/d.”
Evelyn przechyliła głowę.
„Taki był zamiar”.
Powoli przeszedł przez pokój.
„Żyjesz.”
“Tak.”
„Pozwól mi myśleć…”
„Nie miałem wyboru”.
Marcus zatrzymał się kilka centymetrów od niej.
Jego głos się załamał.
„Siedem lat”.
Oczy Evelyn zaszkliły się.
“Ja wiem.”
Potem Marcus zrobił coś, czego nikt z nas się nie spodziewał.
Przytulił ją.
Na początku nie było romantycznie.
Nie dramatycznie.
Po prostu objął ją, jakby siedem brakujących lat nagle stało się dla niego zbyt ciężkim ciężarem, by pod nim ustać.
Evelyn ukryła twarz w jego ramieniu.
Claire odwróciła się płacząc.
Julian wpatrywał się.
Spojrzałem na moje córki.
Bezpieczna.
Zdezorientowany.
Jedzenie popcornu.
Moje kolana prawie odmówiły mi posłuszeństwa.
Lily zauważyła moją twarz.
“Mama?”
Pospieszyłem do nich.
„Nic mi nie jest.”
„Dlaczego płaczesz?”
„Bo za tobą tęskniłam.”
„Nie było nas jakąś godzinę.”
Śmiałem się przez łzy.
„Dla mamy to jest wieczność”.
Sophie wskazała na dziecko.
„Czy Dragon też przyszedł?”
“Tak.”
„To nie jest jego imię” – powiedziała Ava.
„Tak powinno być.”
Pocałowałem każdą twarz, do której mogłem dosięgnąć.
Potem wstałem.
Ulga szybko przerodziła się w furię.
Stanąłem twarzą w twarz z Evelyn.
„Ty wysłałeś wiadomości?”
“Tak.”
„Powiedziałeś Rebecce, żeby zabrała moje córki?”
“Tak.”
“Dlaczego?”
„Żebyście wszyscy tu byli.”
„Mógłeś zadzwonić.”
“NIE.”
“Dlaczego nie?”
„Ponieważ system Theodore’a monitorował komunikację związaną z rodziną”.
Julian zmarszczył brwi.
„Mój ojciec jest martwy.”
Evelyn spojrzała na niego.
„Theodor jest.”
Uderzenie.
Przeczytaj więcej, klikając przycisk ( DALEJ »» ) poniżej!






