„Tęskniłam za tobą.”
Pocałował mnie na powitanie, a ja zmusiłam się do normalnej odpowiedzi. Siedzenie obok niego i przypominanie sobie zdjęć, notatników i nazwisk na jego laptopie wydawało się surrealistyczne, ale nie mogłam pozwolić, żeby cokolwiek podejrzewał.
W końcu nadeszła pora pójścia spać.
Dererick poszedł do kuchni i wrócił, niosąc znajomą filiżankę herbaty. Jej widok sprawił, że ścisnęło mnie w żołądku, bo w końcu zrozumiałem, co tak naprawdę oznaczały te ciche, nocne rytuały.
„Słodkich snów, kochanie.”
Pocałował mnie w czoło z tym samym łagodnym wyrazem twarzy, który używał już niezliczoną ilość razy. Udawałam, że piję herbatę, a potem leżałam nieruchomo w łóżku, czekając, aż uwierzy, że środek zadziałał.
Minęło około dwudziestu minut zanim usłyszałem, że się porusza.
Dererick wyjął czarną torbę.
Wszedł do sypialni z tą samą pewnością siebie, którą widziałem wcześniej, najwyraźniej przekonany, że jestem całkowicie nieprzytomny. Ustawił aparat, otworzył notatnik i zaczął przygotowywać się do kolejnej sesji.
Tym razem jednak nie był ze mną sam.
Drzwi sypialni nagle się otworzyły i wszedł detektyw Martinez z trzema innymi funkcjonariuszami. Dererick zamarł, gdy go otoczyli, jego twarz straciła kolor, a czarna torba i notatnik pozostały w zasięgu ręki.
Przez kilka sekund zdawał się nie rozumieć, co się dzieje. Potem jego wzrok przesunął się z policjantów na mnie, leżącego na łóżku.
Otworzyłem oczy.
Wtedy wszystko się zmieniło.
Dererick wpatrywał się we mnie, gdy zrozumienie powoli zastępowało dezorientację. Żona, którą, jak sądził, potajemnie kontrolował od miesięcy, nie spała i patrzyła, jak wpada prosto w pułapkę.
„Wiedziałeś.”
Przeczytaj więcej, klikając przycisk ( DALEJ »» ) poniżej!






