***
Mimo wszystko poruszyłem ten temat wieczorem, przy kolacji.
„Gabinet dr. Halima zadzwonił ponownie w sprawie programu laserowego”.
Brian odłożył widelec. „Kochanie, rozmawialiśmy o tym”.
„Wiem. Po prostu pomyślałem…”
„Złamiesz sobie serce” – powiedział i znów poczułam to napięcie, którego nigdy nie potrafiłam określić. „Nie chcę patrzeć, jak się rozpadasz, kiedy to nie zadziała”.
Westchnąłem.
“Rozmawialiśmy o tym.”
„Dużo o tym myślałem” – powiedziałem. „Marissa i tak jest gotowa pomóc mi w rekonwalescencji”.
„Marissa” – powtórzył beznamiętnie mój mąż. „Oczywiście”.
Więcej nie powiedział nie.
Zmienił temat i zaczął mówić o resztkach, a ja mu na to pozwoliłam, bo kłótnie z Brianem nigdy nie były moją mocną stroną.
Więcej nie powiedział nie.
***
Kilka dni później mój mąż wyjechał w kolejną ze swoich tygodniowych podróży służbowych.
Pocałował mnie w czoło i powiedział, że będzie dzwonił każdej nocy.
W domu wokół mnie zapadła cisza.
***
Dzięki pomocy Marissy zdecydowałem się jednak zaryzykować i poddać się operacji laserowej.
Następnego popołudnia moja najlepsza przyjaciółka przyszła z listem z kliniki.
Zostałem przyjęty na próbę!
Mój mąż odszedł.
***
Tej nocy pomyślałam o kobiecie, którą byłam przed diagnozą, o tej, która kłóciła się z wykonawcą, aż przemalował cały ganek. O tej, która sama wybrała sobie kolor farby i pojechała do Asheville, żeby zobaczyć liście.
Gdzieś po drodze oddałam to wszystko Brianowi, kawałek po kawałku, aż stało się to nawykiem, a nawyk stał się tym, kim jestem. Po raz pierwszy od dawna dokonywałam wyboru sama.
Przekazałem to wszystko Brianowi.
***
Następnego ranka Marissa pojawiła się u mnie w drzwiach z kawą i torbą, którą spakowała do kliniki.
“Jesteś tego nadal pewna, Gina?”
„Nigdy nie byłem niczego bardziej pewien”.
***
Dr Halim był delikatny, metodyczny i szczerze opowiedział o ryzyku. Sam zabieg przebiegł szybciej, niż się spodziewałem. To, co nastąpiło później, było dziwne.
“Czy nadal jesteś tego pewien?”
***
Przez pierwsze dwa dni wszystko było rozmazaną akwarelą.
A potem, trzeciego ranka, otworzyłem oczy i zobaczyłem wentylator sufitowy. Naprawdę go widziałem! Łopatki, mały łańcuszek, kurz na krawędziach!
Płakałam przez godzinę!
Przeczytaj więcej, klikając przycisk ( DALEJ »» ) poniżej!






