„Nie” – powiedziałem. „Miałeś już dość czasu”.
Kane wskazał na mnie. „Właśnie przed tym cię ostrzegałem, Kapitanie. Jest niestabilna. Ma urojenia. Pewnie próbuje zrzucić winę, zanim oddamy ją w ręce federalnych śledczych”.
„Masz na myśli śledczych czekających przed bramką numer dwa?” – zapytałem.
To go zatrzymało.
Mięsień na policzku Kane’a drgnął.
Po raz pierwszy od rana jego pewność siebie uległa załamaniu.
Spojrzałem ponad jego ramieniem w stronę otwartych drzwi hangaru. Dwa czarne SUV-y wtoczyły się zza płyty lotniska. Bez syren. Bez dramatu. Tylko federalne tablice rejestracyjne błyszczały w słońcu.
Royce zbladł.
Kane szybko się otrząsnął. „Niezły blef”.
„To nie blef” – powiedziałem.
Poprzedniej nocy, gdy ludzie Kane’a podkładali kody dostępu do mojej szafki, moja ukryta kamera wszystko nagrała. Podczas gdy Royce podpisywał fałszywe raporty o kontroli pochodzenia, moje oprogramowanie audytorskie skopiowało już oryginalne manifesty na zapieczętowany serwer federalny. Podczas gdy oni śmiali się z obwiniania „cichego cywila”, ja śledziłem każdą skradzioną skrzynię z karabinami, prowadząc ją do prywatnej firmy ochroniarskiej należącej do brata Royce’a.
Kane znęcał się nad niewłaściwą kobietą.
Royce wrobił niewłaściwego ducha.
Tatuaż na moim kręgosłupie nie był ozdobą. Był to symbol Jednostki Operacyjnej V-3147, tajnej grupy ratunkowej, która została zatarta po nieudanej operacji osiem lat temu. Oficjalnie nigdy nie istnieliśmy. Nieoficjalnie byłem jedynym ocalałym – i jedynym świadkiem skorumpowanej siatki zaopatrzeniowej, która wtedy powstała.
Komandor Voss wiedział o tym, ponieważ podpisał rozkaz ewakuacji, który nigdy nie nadszedł.
Poczucie winy go postarzyło.
Kane podszedł do mnie, zniżając głos. „Cokolwiek myślisz, że masz, nie będzie miało znaczenia. Jesteś sam”.
Spojrzałem na żołnierzy wokół nas, tych samych, którzy śmiali się chwilę wcześniej. Niektórzy wpatrywali się teraz w Kane’a, jakby nigdy wcześniej go nie widzieli.
„Nie” – powiedziałem. „Byłem sam w tej dolinie. Dzisiaj przyniosłem paragony”.
Otwarto drzwi pierwszego SUV-a.
Wyszli agenci federalni.
I Kane w końcu przestał się uśmiechać.
Część 3
Agentka Marisol Grant weszła do hangaru z nakazem aresztowania w jednej ręce i moim zapasowym dyskiem w drugiej.
„Sierżancie Milesie Kane” – powiedziała – „proszę się odsunąć od pani Cross”.
Kane uniósł obie ręce, udając niewinność dla całej sali. „To szaleństwo. Ona to zaaranżowała”.
Wyraz twarzy Granta się nie zmienił. „Mamy nagranie, na którym wchodzisz do jej szafki o 2:17”.
Royce cofnął się o krok.
Przeczytaj więcej, klikając przycisk ( DALEJ »» ) poniżej!






