Grant zwrócił się do niego. „Kapitanie Danielu Royce, mamy również przelewy bankowe łączące pana z Sentinel Ridge Security, a także zapisy dotyczące sześciu zaginionych skrzyń z bronią”.
Royce otworzył usta, ale nic nie powiedział.
Powoli zakładałam kurtkę – nie dlatego, że się wstydziłam, ale dlatego, że przedstawienie dobiegło końca.
Kane rzucił się nagle, nie na Granta, ale na stół, przy którym stał mój laptop. Młody szeregowy zablokował mu drogę, zanim zdążył do niego dotrzeć. Ten sam szeregowy, który wcześniej się śmiał, teraz odepchnął Kane’a obiema rękami.
„Nie rób tego” – powiedział szeregowy drżącym głosem.
Kane wpatrywał się w niego. „Ty mały tchórzu”.
„Nie” – wyszeptał szeregowy. „Mam już dość bycia nim”.
To rozbiło coś w pokoju.
Żołnierze zaczęli mówić jeden po drugim.
„Widziałem, jak Kane przenosił skrzynie po północy.”
„Royce powiedział nam, żebyśmy nie rejestrowali odjazdów pojazdów”.
„Grozili mi przeniesieniem”.
„Mówili, że Cross był kozłem ofiarnym”.
Kane odwrócił się w ich stronę. „Zamknijcie się!”
Grant skinęła głową w stronę swoich agentów. „Skujcie go”.
Kliknięcie kajdanek na nadgarstkach Kane’a brzmiało czyściej niż jakakolwiek zemsta, jaką sobie wyobrażałem.
Royce próbował biec do bocznego wyjścia. Voss stanął mu na drodze. Stary dowódca wyglądał na zdruzgotanego, ale opanowanego.
„Zhańbiłeś mundur” – powiedział Voss.
Royce prychnął. „Ty też grzebałeś ludzi, Komandorze”.
Voss zamortyzował uderzenie. Potem spojrzał na mnie. „Tak. Zrobiłem to”.
W hangarze znów zapadła cisza.
Wyjął zapieczętowany dokument z teczki i wręczył go agentowi Grantowi. „Pełny akt ujawnienia informacji o Jednostce Zadaniowej V-3147. Nazwiska. Rozkazy. Zgody na tuszowanie. W tym moje”.
Kane zaśmiał się gorzko, gdy agenci ciągnęli go obok mnie. „Myślisz, że to czyni cię bohaterem?”
Spojrzałam mu w oczy.
„Nie” – powiedziałem. „To cię wystawia na niebezpieczeństwo”.
Jego twarz się skrzywiła.
Przeczytaj więcej, klikając przycisk ( DALEJ »» ) poniżej!






