Przepełnił go dziwny spokój – nie całkowity, nie prosty, ale prawdziwy. Jego córka nosiła w sobie lęk od lat, a teraz uczyła się go przenosić gdzieś poza siebie: w słowa, w rysunki, w prawdę.
Może w ten sposób ludzie przetrwali.
Nie poprzez stanie się niezniszczalnym.
Poprzez znalezienie miejsc, w których można odłożyć rozbite kawałki.
Podczas gdy Gavin i Chloe odbudowywali część swojego związku, Amelia podążyła nowym tropem w przeszłość Martina Kellera.
Jezioro Briar znajdowało się półtorej godziny drogi od miasta – ciche miejsce z sosnami, starzejącymi się pomostami i wodą, która odbijała niebo niczym wypolerowany łupek. Stara chata Martina stała na końcu żwirowej drogi, częściowo ukryta wśród drzew. Władze hrabstwa zamknęły ją po odkryciu kasety przez Amelię, ale weranda wciąż się zapadała, a wiatr szeleścił w suchych chwastach wokół schodów.
Emerytowany detektyw Ortiz spotkał się z nią tam, oferując dwie kawy i wyrażając niechęć na swojej twarzy.
„Zabierasz mnie ciągle w radosne miejsca” – powiedział.
Amelia przyjęła jedną filiżankę. „Powiedziano mi, że mam dar”.
Stali twarzą do kabiny.
Ortiz wskazał na boczne podwórko. „Keller organizował tu wieczory pokerowe. Na początku nie było wielkich pieniędzy. Lokalni przedsiębiorcy, kilku policjantów, raz czy dwa sędzia. Potem zaczął się pojawiać Danton”.
„Wiedziałeś o tym?”
„Słyszałem plotki.”
„A Reed?”
Ortiz zacisnął usta. „To coś nowego”.
„Spójrz na to.”
Amelia wręczyła mu kopię fotografii.
Ortiz przyjrzał mu się uważnie, po czym powoli wypuścił powietrze.
„Cóż” – powiedział. „To wyjaśnia, dlaczego Crain się zdenerwował”.
„Detektyw Crain?”
„Główny śledczy. Nie podobało mu się wymienianie niektórych nazwisk. Danton był jednym z nich. Reed mógł być drugim.”
„Dlaczego administrator więzienia miałby być powiązany z Martinem Kellerem?”
Ortiz spojrzał w stronę jeziora. „Keller zajmował się księgowością ludzi. Podatki. Firmy. Czasem ludzi z czystymi pieniędzmi. Czasem ludzi, którzy chcieli, żeby brudne pieniądze wyglądały na czystsze, niż były w rzeczywistości”.
„Mówisz, że Reed był w to zamieszany?”
„Mówię, że Keller znał się na liczbach. Liczby przerażają ludzi bardziej niż broń.”
Amelia ponownie spojrzała na chatę.
Podmuch wiatru uniósł liście nad gankiem.
„A co z brakującą księgą na taśmie?” – zapytała.
Oczy Ortiza się zwęziły. „Na taśmie była wzmianka o księdze rachunkowej?”
„Tak. Martin powiedział, że ma płyty.”
„To nigdy nie było w aktach.”
“Ja wiem.”
„W takim razie albo policja tego nie zauważyła…”
„Albo ktoś zadbał o to, żeby zniknęło.”
Ortiz podszedł do schodów kabiny i zatrzymał się.
„Byłem pierwszym oficerem rezerwowym na miejscu zdarzenia” – powiedział cicho.
Amelia się odwróciła.
Nie spuszczał wzroku z drzwi. „Crain był już w środku. Avery płakała na ganku. Gavina zgarnęli dwie przecznice dalej, bo pasował do jej opisu. Pamiętam, jak Crain wychodził z kuchni z czymś w ręku”.
Przeczytaj więcej, klikając przycisk ( DALEJ »» ) poniżej!






