Potem krew.
Darian ją złapał.
“NIE.”
Jego głos się załamał.
To przerażało ją bardziej niż rana.
Diamentowy Wilk uderzył Kale’a.
On go nie zabił.
Callan nie pozwolił, by to miłosierdzie miało znaczenie.
Strażnicy schwytali Kale.
Torren próbował uciec.
Żołnierze Ormonda zablokowali wszystkie drzwi.
Ale dla Dariana nie miało to żadnego znaczenia.
Ostrożnie opuścił Serafinę na podłogę.
„Zostań ze mną.”
Spróbowała się uśmiechnąć.
„Brzmisz jak ja z wilkiem.”
„Serafina.”
„Tak wymagające.”
Jego ręka ucisnęła ranę.
Krew sączyła się między jego palcami.
Za dużo.
Najwyższa Kapłanka rzuciła się naprzód.
„Ona potrzebuje uzdrowiciela.”
„Nie ma czasu” – szepnęła Elara.
Darian spojrzał na nią.
„Więc znajdź czas.”
Zbliżył się Diamentowy Wilk.
Oparł głowę o klatkę piersiową Serafiny.
Rozpoczął się znajomy odgłos.
Serafina uśmiechnęła się słabo.
„Wciąż rozpieszczony.”
Otaczało go srebrne światło.
Najwyższa Kapłanka wciągnęła powietrze.
„Więź”.
Darian spojrzał na nią.
“Co?”
„Nie dokończyła jeszcze umowy.”
Serafina zrozumiała wszystko szybciej niż on.
Prawdziwa więź Luny może przyspieszyć gojenie.
Ale to wymagało akceptacji.
Wybór.
Jej wybór.
Darian pokręcił głową.
“NIE.”
Kapłanka spojrzała na niego.
„Ona może umrzeć.”
„Nie będę kazał jej wybierać, gdy umiera”.
Nawet wtedy.
Nawet teraz.
Odmówił odebrania jej wolności.
Serafina go za to kochała.
Uświadomienie przyszło po cichu.
Nie jak błyskawica.
Jak wschód słońca.
Coś, co działo się powoli przez wiele dni.
Być może od czasu, gdy ranny wilk włożył głowę w jej dłoń.
Być może dlatego, że naznaczony bliznami król stanął przed strzałą.
Serafina dotknęła twarzy Dariana.
„Wybieram cię.”
Zamknął oczy.
„Nie musisz.”
“Ja wiem.”
„To ma znaczenie.”
“Ja wiem.”
„Serafino—”
„Pocałuj mnie, zanim wykrwawię się na twoją królewską podłogę”.
Z jego ust wyrwał się urywany śmiech.
Potem Darian ją pocałował.
Więź partnerska została zawarta.
Srebrne światło rozlało się po Wielkiej Sali.
Wszystkie świece zgasły.
Diamentowy Wilk wył.
Serafina poczuła Dariana.
Nie jego moc.
Jego.
Samotne dziecko wychowane pod koroną.
Żołnierz, który nosił w pamięci siedemnaście tysięcy poległych.
Król, który bał się, że stanie się swoim ojcem.
A pod tym wszystkim mężczyzna, który zaczął kochać służącą, zanim dowiedział się, że ma w sobie królewską krew.
Darian także ją poczuł.
Odrzucenie.
Samotność.
Noce pełne kradzieży jedzenia.
Nigdy nie przestała okazywać upartej dobroci, nawet gdy świat niewiele jej dawał w zamian.
Rana pod żebrami zaczęła się zamykać.
Przeczytaj więcej, klikając przycisk ( DALEJ »» ) poniżej!






