REKLAMA

W pokoju 412 miał przebywać umierający mężczyzna, który nie mógł słyszeć, mówić ani się ruszać

REKLAMA
W pokoju 412 miał przebywać umierający mężczyzna, który nie mógł słyszeć, mówić ani się ruszać
REKLAMA

„Zobaczyłem odbicie twarzy w szybie samochodu.”

Czekałem.

Odwrócił głowę w moją stronę.

„Marco.”

Wydawało się, że nazwa ta wpełzła pod drzwi i na korytarz.

Spojrzałem tam instynktownie.

Głos Nicholasa zniżył się. „Mój brat zajmuje moje krzesło. Moi lekarze. Moi strażnicy. Może mój ksiądz. Może ten szpital”.

„To po co utrzymujesz cię przy życiu?”

„Bo śmierć jest prosta. Śpiączka jest przydatna.”

Zrozumiałem, zanim to powiedział.

„Dopóki technicznie rzecz biorąc żyjesz, może działać w twoim imieniu”.

Oczy Mikołaja wyraziły aprobatę dla odpowiedzi.

„Nie podpisuje niczego trwałego. Mówi, że chroni moje interesy. Czeka, aż lojalność zgnije. A potem ze łzami w oczach odcina się od umowy”.

Dreszcz przeszedł mnie po plecach.

„Potrzebujesz kogoś na zewnątrz.”

„Mam kogoś.”

„To zadzwoń do nich.”

Jego spojrzenie spotkało moje.

„Tak.”

Przez chwilę nie rozumiałem.

Potem spojrzał na notes. Na moje ręce. Na książkę na moich kolanach.

„Nie” – powiedziałem.

“Tak.”

„Nie jestem jednym z waszych ludzi.”

„Dlatego.”

Wstałem tak gwałtownie, że nogi krzesła zadrapały podłogę.

„Jesteś szalony.”

Przeczytaj więcej, klikając przycisk ( DALEJ »» ) poniżej!

REKLAMA
REKLAMA