Desmond zrobił pauzę.
„A co oferujesz?”
„Zrzekam się roszczeń wobec Sterling Holdings i nieruchomości rodzinnych.”
Zapadła cisza.
„Saraphino, czy rozumiesz, z czego rezygnujesz?”
“Tak.”
„Pełne odkrycie finansowe może potencjalnie dać ci piętnaście lub dwadzieścia milionów dolarów”.
„I ile lat to zajmie?”
„Możliwe, że kilka.”
„Ma nieograniczoną liczbę prawników i kontaktów”.
Zamknąłem oczy.
„Będzie walczył tylko po to, żeby mnie ukarać”.
„To możliwe.”
„Nie zależy mi na dwudziestu milionach na tyle mocno, żeby pozwolić Alericowi kontrolować moje życie za pośrednictwem sądu przez następne pięć lat”.
„I trzy miliony wystarczą?”
„Wystarczająco dużo, żeby odbudować.”
Desmond westchnął.
“W porządku.”
Następnego ranka zszedłem na dół o siódmej.
Estelle była już w kuchni.
Celowo ominąłem mleko migdałowe i nalałem sobie soku pomarańczowego.
Przyglądała mi się nerwowo.
„Pani Saraphina.”
Zignorowałem ją.
„Pan Aleric powiedział mi, żebym nie podawał śniadania ze względu na wizytę.”
“Ja wiem.”
Zawahała się.
Następnie:
„Czy naprawdę jesteś w ciąży?”
Odwróciłem się do niej.
„Przez pięć lat dodawałeś mi coś do napoju każdego ranka.”
W jej oczach pojawiła się panika.
„Nie wiedziałem.”
“Co?”
„Przysięgam.”
Podeszła bliżej.
„Pani Eleanor powiedziała mi, że to suplementy wspomagające płodność przepisane przez specjalistę”.
Spojrzałem na nią.
„Powiedziała, że mają ci pomóc.”
Może mówiła prawdę.
Być może próbowała ratować siebie.
W tamtym momencie było mi to obojętne.
Aleric zszedł na dół ubrany na posiedzenie zarządu.
Idealny garnitur.
Idealne włosy.
Chłodny wyraz twarzy.
„Chodźmy.”
Rodzinny SUV czekał na zewnątrz.
Przez całą podróż do Manhattanu siedzieliśmy po przeciwnych stronach tylnego siedzenia.
Aleric ledwo na mnie spojrzał.
Większość podróży spędził korzystając z telefonu.
Kątem oka zobaczyłem nazwę kontaktu.
Jarzębina.
Przeczytaj więcej, klikając przycisk ( DALEJ »» ) poniżej!






